Sierpień 2025 przynosi wyjątkową okazję do odkrycia dziesięciu indie perełek, które łączą artystyczną wizję z poruszającymi historiami – od intymnych dramatów psychologicznych po eksperymentalne dzieła wizualne.
Streaming oferuje nieograniczone możliwości, ale rodzi też ciągły dylemat: jak wybrać spośród setek tytułów i co rzeczywiście zasługuje na uwagę. Między blockbusterami, gwiazdorskimi produkcjami i głośnymi premierami, kryją się także docenione przez krytyków, lecz mniej rozpoznawalne dzieła. Te niezależne, kameralne produkcje stanowią odświeżającą alternatywę dla komercyjnej estetyki. Choć większość z nich nie jest już nowością, nadal potrafią zaintrygować oryginalnością i wzruszyć. To skromniejsze tytuły, które pozostają poza algorytmicznym spotlight'em.
Zamiast kolejnego przeglądania sekcji „najpopularniejsze tego tygodnia”, warto zajrzeć do naszego sierpniowego zestawienia filmów niezależnych dostępnych na Netflixie. To dzieła, które w kinach często pozostawały w cieniu wielkich premier — teraz jednak mogą otrzymać drugą szansę w świecie streamingu, gdzie mają czas by znaleźć swoją publiczność.
Reżyserski debiut Jonaha Hilla, to historia 13-letniego chłopca dorastającego w Los Angeles w 1996 roku śledzi Steviego (świetny Sunny Suljic), który ucieka od przemocowego domu dzięki przyjaźni ze starszą grupą skateboardzistów. Jego rozważania o życiu codziennym nie są niczym rewelacyjnym, ale kreacja niezwykle szczera, ziarnista taśma 16mm użyta do stworzenia scen ze skateboardingiem jest przyjemnie nostalgiczna, a lata 90. odtworzone w celu przywołania czasu i miejsca wydają się hipnotyzujące i autentyczne. To historia czyjegoś dzieciństwa.


