W trakcie koncertu w Wilnie Joe Lez miał wziąć ją na bok i poinformować, że lider Rammstein, Till Lindemann, chce się z nią spotkać. Lynn miała powiedzieć pracownikowi, że nie będzie uprawiać z nim seksu. Gdy finalnie doszło do spotkania i Lynn odmówiła Tilmannowi, ten miał porządnie się na nią wkurzyć. Potem została odprowadzona z powrotem do „rzędu zero”.
Po koncercie Lynn wzięła udział również w after party, gdzie inne dziewczyny miały opowiedzieć jej o swoich intymnych doświadczeniach z frontmanem. Gdy wychodziła ze stadionu, uświadomiła sobie, że odczuwa ból. Jak twierdzi, czuła się bardzo źle i miała problem z dotarciem do hotelu. Tam zrobiła zdjęcie licznych siniaków, które znajdowały się na jej ciele. Następnego dnia skontaktowała się z dziewczyną, która też była w „rzędzie zero” i dowiedziała się, że ją i jej koleżanki spotkało coś podobnego. Próbowała również zgłosić sprawę na policję, ale wileńscy funkcjonariusze nie przyjęli jej zgłoszenia, ponieważ testy nie wykazały obecności narkotyków w jej organizmie. Zgłoszenie zostało przyjęte dopiero, gdy sprawa nabrała rozgłosu. Lynn podkreśla, że nie została wykorzystana seksualnie przez Tilla Lindemanna.
Lynn zaczęła publikować wypowiedzi kobiet, które miały podobne doświadczenia. Jedną z osób, które opowiedziały o mechanizmie zwabiania dziewcząt, była youtuberka Kayla Shyx. 21-latka uczestniczyła w jednej z imprez za kulisami. Sprawę weryfikowały media, a informację o świadkach potwierdził np. niemiecki „Welt”. Proceder miał trwać latami. Pod koniec maja zespół zakończył współpracę z Makeevą i zaprzeczył wszystkiemu w oficjalnym oświadczeniu. W połowie czerwca berlińska prokuratura poinformowała, że na podstawie zawiadomień osób trzecich wszczęto postępowanie przeciw Tillowi Lindemannowi.
We wtorek berlińska prokuratura poinformowała, że śledztwo zostało umorzone. Warto podkreślić, że zostało ono wszczęte głównie na podstawie medialnych doniesień i anonimowych informacji, a nie zeznań potencjalnych ofiar. Przesłuchano m.in. youtuberkę Kaylę Shyx, która w ocenie śledczych „nie była w stanie jasno wyrazić się podczas przesłuchać i nie potrafiła opisać swoich doświadczeń o charakterze karnym”.
„Ocena dostępnych dowodów, w tym przede wszystkim doniesień medialnych bazujących na anonimowych informatorach oraz rozmów ze świadkami, nie dostarczyła żadnych dowodów na to, że oskarżony dopuścił się czynności seksualnych z kobietami wbrew ich woli, podawał im substancje ubezwłasnowolniające lub wykorzystywał swoją pozycję do tego, aby nakłonić nieletnie partnerki do uprawiania z nim seksu” przekazała berlińska prokuratura.
Do tej informacji odnieśli się prawnicy Tilla Lindemanna.
„Błyskawiczne oddalenie postępowania przez berlińską prokuraturę pokazuje, że nie ma dowodów na to, że nasz klient popełnił przestępstwo na tle seksualnym” skomentował zespół prawny Lindemanna.
Prokuratura zrezygnowała również z zarzutów wobec Aleeny Makeevy, która miała być odpowiedzialna za rekrutowanie dziewcząt.