„Jestem Ozzy Osbourne, rock’n’rollowiec, ale wygląda na to, że nie powinienem wystawiać nosa poza drzwi mojego domu”, mówi sam o sobie.
Wariat, hipochondryk, genetyczny mutant
Zastanawialiście się kiedyś, jak to właściwie możliwe, że Ozzy Osbourne jeszcze żyje? Naukowcy tak. Do tego stopnia, że w 2009 roku firma Knome, Inc., zajmująca się genomiką, postanowiła zsekwencjonować „Pełny genom Osbourne’a”. Co ujawniło badanie? Rockman jest genetycznym mutantem. „Posiada kilka wariantów genów, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy”, powiedział genetyk Nathaniel Pearson, który zsekwencjonował genom rockmana. Wśród nich znajdują się także warianty, które mogą mieć wpływ na wchłanianie metamfetaminy i innych narkotyków.
Ozzy wydaje się niezniszczalny. I choć zrobił w życiu wiele rzeczy, które poważnie zagrażały jego zdrowiu, to z każdą pierdołą latał do lekarza. Jest przebadany od stóp do głów, a znajomi nazywają go doktorem Ozzym. Pod tym właśnie pseudonimem muzyk udzielał zdrowotno-życiowych „porad” w „Sunday Times” i „Rolling Stone”. Następnie wydał książkę „Zaufaj mi, jestem dr Ozzy. Porady rockmana, który przetrwał”, gdzie we wstępie napisał:
Przed wami 5 po**banych rzeczy, które zrobił Ozzy Osbourne i wciąż żyje (choć w teorii nie powinien):

19 marca 1982 roku samolot z utalentowanym 25-letnim gitarzystą (prywatnie przyjacielem i wielką inspiracją Osbourne’a) Randym Rhoadem rozbił się w Leesburg na Florydzie. Na pokładzie znajdowała się również wizażystka zespołu, Rachel Youngblood. Pilotem maszyny był Andrew Aycock.
Aycock przeciął skrzydło samolotu, próbując przelecieć nad tour busem, w którym spała reszta zespołu. Band przygotowywał się wtedy do nadchodzącego koncertu z trasy Blizzard of Ozz na Florydzie. Ozzy i Sharon Osbourne (śpiący na tylnym siedzeniu) oraz basista Rudy Sarzo zostali obudzeni przez uderzenie i potężny wybuch. Kiedy wyszli z autobusu, zobaczyli tlący się samolot – od razu wiedzieli, że ich przyjaciel nie żyje.
Lata po śmierci Rhoadsa w rozmowie z Yahoo! Sarzo wyjaśnił, jak doszło do wypadku: „Jeden lub dwa cale niżej uderzyłby w autobus, a my eksplodowalibyśmy w powietrze”.
Dlaczego autokar znalazł się na trasie samolotu? Przez przypadek. Kierowca zatrzymał się, aby naprawić zepsutą klimatyzację. Kierowcą był Andrew Aycock posiadający uprawnienia prywatnego pilota. Gdy zobaczył, że na terenie posiadłości, na której się zatrzymał, aby naprawić wspomnianą klimatyzację, znajduje się jednosilnikowy samolot Beechcraft F35, postanowił bez pozwolenia polecieć nim z częścią załogi.
Ponad 40 lat po tragicznym wypadku Osbourne wciąż zmaga się z żalem po utracie przyjaciela: „Nie mogłem zrozumieć, co się dzieje”, opowiadał. „To jakbym był w koszmarze”, „Straciłem w życiu drogiego przyjaciela. Strasznie za nim tęsknię. Po prostu obmyłem rany alkoholem i narkotykami". Ozzy wciąż nie jest w stanie uwierzyć, że jemu, Sharon i Rudy’emu udało się przeżyć ten tragiczny wypadek.


