Internet nie jest bezpiecznym miejscem dla kobiet. Oto nowy raport

26-01-20222 min czytania
Internet nie jest bezpiecznym miejscem dla kobiet. Oto nowy raport
fot. John Schnobrich/Unsplash
Nadużycia i nękanie w internecie dotykają milionów kobiet. Badania opublikowane przez organizację charytatywną Refuge wykazały, że ponad jedna trzecia Brytyjek doświadczyła nadużyć online. Tim Berners-Lee, wynalazca internetu, już w 2020 roku stwierdził, że „sieć po prostu nie działa poprawnie dla kobiet i dziewczyn”.
W tym tygodniu Brytyjska Komisja ds. Cyfryzacji, Kultury, Mediów i Sportu (DCMS) opublikowała raport przedstawiający niedociągnięcia w projekcie ustawy o bezpieczeństwie w internecie. Sama ustawa ma na celu walkę ze szkodliwymi treściami online oraz wypełnienie obietnicy zawartej w manifeście rządu, aby „uczynić z Wielkiej Brytanii najbezpieczniejsze miejsce na świecie do przebywania w internecie”.

O jakie niedociągnięcia chodzi?

Problemy z bezpieczeństwem w internecie dotyczą głównie młodych kobiet, bowiem w tej grupie aż 62% respondentek potwierdziło doświadczenie nadużyć. Najczęściej, kiedy słyszymy o nadużyciach, chodzi o dostawanie niechcianych rozebranych zdjęć typu „dickpick” czy groźby.
Raport komisji podkreślił jednak rolę nowych technologii w cyfrowych nadużyciach. Taką technologią jest np. deepfake, czyli technika obróbki obrazu, polegająca na łączeniu obrazów twarzy ludzkich przy użyciu technik sztucznej inteligencji. Znane są już przypadki, kiedy deepfake został wykorzystany do tworzenia pornografii z „podmienionymi twarzami”. Właśnie o takich sytuacjach ustawa zdaje się nie myśleć, pozostawiając je prawnie nieuregulowanymi.

Kobiety mile widziane?

Już w 2014 roku w magazynie „Pacific Standard” ukazał się tekst Amandy Hess pt. „Dlaczego kobiety nie są mile widziane w internecie?”. Hess przekonuje w nim, że od samego początku błędnie podeszliśmy do problemu zastraszania w internecie. Kobiety pouczano bowiem, że na nękanie najlepiej odpowiadać biernością.
Hess sama padła ofiarą ataku – na Twitterze ktoś regularnie groził, że pozbawi ją życia. „Wiem, jak wyglądasz, znajdę cię, zgwałcę i odetnę ci głowę” – pisał anonimowo. To właśnie kobiety częściej padają ofiarami stalkingu. Incydenty z internetu zaś mogą mieć swoją kontynuację w realnym świecie. Wystarczy, że w nazwie konta jest żeński rzeczownik, a prawdopodobieństwo, że będzie ono zasypywane wulgarnymi, czasem pornograficznymi wiadomościami, od razu wzrasta.

W odpowiedzi na raport

Wiele kobiecych organizacji – w tym End Violence Against Women Coalition – zgodziło się z ustaleniami raportu, wzywając rząd do zmiany ustawy.
Przemawiając w Izbie Gmin w październiku 2021 roku Seyi Akiwowo, założycielka i dyrektorka wykonawcza Glitch, brytyjskiej organizacji charytatywnej zaangażowanej w położenie kresu nadużyciom w Internecie, podkreśliła znaczenie intersekcjonalności w tej dyskusji.
– Jest gorzej dla kobiet kolorowych, gorzej dla kobiet niepełnosprawnych, gorzej dla kobiet ze społeczności LGBT+. Czy to celowo, czy nie, obecny rządowy projekt ustawy po prostu nie uznaje kobiet i przemocy wobec kobiet i dziewcząt. Nie ma wzmianki o nieproporcjonalnym wpływie nadużyć online na czarnoskóre kobiety i inne marginalizowane społeczności. Nie są też obecnie wymieniane konkretne szkody, z jakimi borykają się kobiety w internecie powiedziała Akiwowo w rozmowie z „Dazed & Confused”.
/tekst: Julia Kwiatkowska/
FacebookInstagramTikTokX