Słynna grupa krakowskich youtuberów, której przewodniczy Karol Wiśniewski, co chwila zaskakuje swoich fanów nowymi niespodziankami. Pobili rekord polskiego Youtube'a, wydali krążek, a ludzie szturmowali sklepy w poszukiwaniu lodów sygnowanych ich logiem. Mają także swojego rollercoastera w Energylandii, a już wkrótce ukążą się artykuły szkolne oraz napoje Ekipy.
Wszystko jednak wskazuje na to, dobra passa youtuberów się skończyła. W ostatnich tygodniach internauci oraz twórcy internetowi prowadzący kanały typu commentary zarzucali Ekipie m.in., że w zamawianych przez fanów Boxach Deluxe znalazły się gadżety z Allie Express czy że ich piosenka brzmi łudząco podobnie do utworu sebrskiego artysty. W efekcie w weekend na kanale Ekipy ukazało się niemal dwugodzinne wideo zatytułowane „Pogadajmy", w którym członkowie grupy odnieśli się do oskarzeń. Filmik szybko stał viralem, a widzowie nie kryją rozbawienia wyjaśnieniami Wersow, oskarżonej o kradzież loga.
Problemy na szczycie
Tydzień temu Sylwestra Wardęgę, autor popularnego wideo o psie-pająku, opublikował na swoim kanale na YouTubie dziesięciominutowy filmik zatytułowany „Hipokryzja Ekipy Friza", w którym podsumował wszystkie ostatnie skandale youtuberów. Wardęga zresztą wielokrotnie odnosił się na swoich kanałach i profilach do milczenia Ekipy oraz zwracał uwagę, że tego typu zachowanie można odebrać jako brak szacunku wobec widzów.
Na temat kontrowersji związanych z Ekipą wypowiadali się również inni twórcy internetowi, w tym m.in. REVO czy prowadzący kanał Aferki. Coraz częściej odpowiedzi domagali się także sami widzowie. Pod filmami na YouTubie czy zdjęciami na Instagramie członków Ekipy pojawiały się dziesiątki pytań dotyczących kwestii takich jak np. podobieństwo utworu „Shadow" do piosenki serbskiego artysty, jakość kontentu publikowanego na kanałach Tromby, Marcysi i Murcix, pretensje o podróbki z logiem „EKIPA" pomimo zbyt późnego zastrzeżenia znaku, udostępnienie kawałków znajdujących się w wersji Deluxe na YouTubie oraz na portalach streamingowych czy wysadzenie auta w ramach prezentu dla Wujka Łukiego. W międzyczasie natomiast media rozpisywały się o spadku kursu spółki, przez którą Ekipa ma wejść na giełdę. Krótko mówiąc, zrobiło się naprawdę nieciekawie.
W sobotę na kanale Ekipy w końcu wylądowało wideo z wyjaśnieniami i... reakcje są dość mieszane. Niemniej jednak filmik znajduje się obecnie na pierwszym miejscu karty „Na Czasie i został obejrzany już ponad dwa miliony razy.
Największe emocje wzbudził fragment, w którym Wersow tłumaczy, dlaczego zdecydowała się wykorzystać logo znalezione w internecie.
Logo sowy używane przez Wersow zostało stworzone przez francuskiego artystę. Według Wardęgi influencerka najprawdopodobniej znalazła je na Pintereście. Youtuber skontaktował się z twórcą logo, który zdradził, że nie sprzedawał licencji na tę grafikę. Nie miał również pojęcia, że Wersow korzysta z jego pracy.
Gdy wujek Łuki (manager Ekipy) i Krzysztof Misiałkiewicz (prezes Ekipa Holding) zwrócili managemtowi Wersow, że logo jest wykorzystywane bezprawnie, influencerka przestała go używać.
Po publikacji filmu Wardęgi ulubienica nastolatek napisała do autora logo wiadomość z przeprosinami i wyraziła gotowość do kupna licencji. W oczekiwaniu na jego odpowiedź, wykupiła licencję na logo będące odbiciem lustrzanym oryginalnej grafiki. Sęk w tym, że jej autorem jest ktoś inny. Żeby było jeszcze absurdalniej, po publikacji filmu Ekipy grafika kupiona przez Wersow zniknęła z serwisu...
Czyżby Wersow, która studiuje prawo w Krakowie, przegapiła zajęcia z prawa autorskiego?
