SAG-AFTRA to związek zawodowy zrzeszający około 160 tysięcy amerykańskich twórców związanych z branżą filmową (aktorów, performerów, dziennikarzy, tancerzy, prowadzących programy itd.). Od kilku miesięcy jego członkowie bardzo aktywnie walczą z gigantami – Netfliksem, Disneyem, Warner Bros., Paramount – o lepsze zarobki, większy udział w tantiemach od platform streamingowych, poprawę warunków pracy i regulację kwestii związanych ze sztuczną inteligencją, która zagraża wielu karierom, a poparcia udziela im związek scenarzystów.
Niedawno Emily Blunt, Florence Pugh, Cillian Murphy oraz Matt Damon wyszli z londyńskiej premiery epopei Nolana, okazując gest solidarności z protestującymi. W ślad za nimi kolejne topowe gwiazdy okazują wsparcie dla mniej znanych koleżanek i kolegów, co przejawia się m.in. odmową promowania filmów. To największy strajk w branży od lat 60-tych. Nie od dziś wiadomo, że znane twarze, czerwone dywany, viralowe filmiki z wypowiedziami gwiazd w programach telewizyjnych to świetny wabik i jedno z najlepszych narzędzi marketingowych przyciągających widzów. Produkcje zza oceanu zostały więc sparaliżowane, zawieszono m.in. powstawanie finałowego sezonu „Stranger Things” oraz „Gladiatora”.
Jak dowiedział się portal Variety ze źródeł w Warner Bros., jeden z najbardziej wyczekiwanych tytułów tego roku, „Diuna: Część druga” z plejadą rewelacyjnych nazwisk (Zendaya, Chalamet, Austin Butler, Josh Brolin, Javier Bardem, Florence Pugh, Léa Seydoux), którego premierę zaplanowano na 3 listopada, może nie trafić do kin w tym roku. Wówczas pierwszych pokazów można by się spodziewać dopiero w 2024 roku, ale wszystko zależy od rozwoju sytuacji strajku. Sęk w tym, że aktorzy występujący w filmie obecnie nie mogą go promować z uwagi na restrykcje związku SAG-AFTRA. Podobny los może czekać film „Aquaman i Zaginione Królestwo” (zaplanowany na 20 grudnia), a także „Kolor purpury” (zaplanowany na 26 stycznia 2024). Zapowiada się burzliwa jesień dla kinomanów.