Geimer miała 13 lat, a Polański 43, kiedy ostatni raz przyznał się do winy za napastowanie seksualne w sierpniu 1977 roku. Według ofiary zabrał ją do domu Jacka Nicholsona, obiecując jej sesję zdjęciową, po czym upił nieletnią szampanem i środkami nasennymi i zgwałcił. Po 42 dniach spędzonych w amerykańskim więzieniu, Polański uciekł ze Stanów Zjednoczonych do Francji, nie czekając na wyrok i od tamtej pory ani razu nie przekroczył granicy amerykańskiej. Reżyser spędził jeszcze 10 miesięcy w areszcie w Szwajcarii, z czego większość w areszcie domowym. Ostatecznie szwajcarskie władze nie zdecydowały się jednak na wydanie reżysera USA.
W 1976 roku Polański przyjął zlecenie od francuskiego Vogue'a, które pokazało mu jego apetyt na nastoletnie dziewczyny. Reżyser zrobił im serię zdjęć, a w swojej autobiografii z 1984 roku wyjaśnił, że chciał pokazać dziewczyny takimi, jakimi były w tamtych czasach – seksownymi i pełnymi gracji. Kiedy Polański pisał w swojej autobiografii o zainteresowaniu młodymi dziewczynami, przedstawiał je jako posiadające władzę, a siebie jako „słabego” mężczyznę, bezradnego wobec ich powabu.
Zarzuty wróciły w 2017 roku. Po raz kolejny przeciwko Polańskiemu wystąpiły dwie inne kobiety. Jedna z nich twierdzi, że zgwałcił ją w 1972 roku, kiedy miała 16 lat, a druga, że w 1975 roku, kiedy miała lat 10.
Według prokuratora okręgowego, pod koniec czerwca biuro otrzymało kolejny list od Geimer, w którym prosiła o wyciągnięcie stenogramu z przesłuchania i na ponowne przyjrzenie się sprawie. W przeszłości Geimer mówiła, że jej zdaniem szczegóły są utrzymywane w tajemnicy, ponieważ prokuratura chce ukryć swoje własne błędy.
„Jestem za tym, żeby prawda wyszła na jaw. On przeprosił. Wybaczyłam mu. Wiem, że jest mu przykro i że nie chciał mnie skrzywdzić” opowiedziała Samantha w 2017 roku.
Sprawa Romana Polańskiego ciągnie się od 45 lat. Reżyser od dawna mieszka i pracuje poza granicami Stanów Zjednoczonych. W tym czasie prokuratorzy nie zdołali doprowadzić do zakończenia procedury ekstradycyjnej, a prawnicy artysty nie zdołali wpłynąć na ich działania. Czy to będzie koniec sprawy Polańskiego?