Avi Loeb stwierdził, że jest to możliwy scenariusz. Na łamach „Scientific American” sugerował, że wszyscy możemy być dziełem innej, zaawansowanej, kosmicznej cywilizacji.
Avi Loeb stwierdza, że kosmici mogli stworzyć wszechświat, wykorzystując zjawisko tunelowe, co mogłoby wyjaśnić płaską geometrię i równowagę energii. Naukowiec przedstawił także teorię o skali klasyfikującej rozwinięte cywilizacje. Według niej mieszkańcy Ziemi zasługują maksymalnie na klasę C, a może nawet D. Oznacza to, że jako ludzie nie jesteśmy w stanie wejść na wyższy poziom rozwoju technologicznego. Jesteśmy zależni od Słońca, co nie pozwala nam na osiągnięcie klasy B. Jako ludzkość nie potrafimy także poradzić sobie z problemami klimatycznymi, które sami stworzyliśmy. Loeb uważa, że gdzieś istnieje klasa A, która potrafi „stworzyć nowy wszechświat w ramach własnego wszechświata".
Teoria Loeba mogłaby połączyć nasze religijne wierzenia z nauką, ponieważ łączy koncepcję jednego stwórcy z Wielkim Wybuchem. Według jego pomysłu obcy musieliby opracować teorię łączącą mechanikę kwantową z wielkim wybuchem.
Nie jesteśmy zbyt mądrzy...
Według naukowca mieszkańcy Ziemi nie są wcale tak inteligentni, za jakich się uważają. Jak twierdzi Loeb, odkrycie przez człowieka bozonu Higgsa niewiele znaczy i w jego mniemaniu ludzkość plasuje się mniej więcej pośrodku, jeśli chodzi o inteligentne formy życia w kosmosie. Naukowiec ostrzega także przed zbytnim przerostem ego, przywołując za przykład dinozaury, których istnienie zakończyło uderzenie obiektu z kosmosu.
Jak blisko jesteśmy sami od stworzenia naszego „baby universe"? Loeb twierdzi, że aktualnie zbliżamy się do wyprodukowania syntetycznej formy życia w laboratorium.
Nie możemy jednak zapominać o dylematach moralnych idących za takim działaniem. Tutaj musielibyśmy się zastanowić nad takimi kwestiami jak choćby syntetyczne stworzenie człowieka...
tekst: Julita Karpacz


