Istnieją filmy, które naruszają komfort naszej codzienności, wkradają się pod skórę i zmieniają sposób, w jaki patrzymy na świat. To nie są produkcje rozrywkowe w tradycyjnym tego słowa znaczeniu – to raczej obrazy, które operują traumą jako narzędziem transformacji.
Badania psychologiczne dowodzą, że traumatyczne doświadczenia mają zdolność głębokiego przeprogramowywania naszej psychiki. Mózg „czyta" je tak, jakby działy się w chwili obecnej, niezależnie od upływu czasu. Ten mechanizm neurobiologiczny sprawia, że pewne filmy mogą działać jak katalizatory przemian wewnętrznych, uruchamiając procesy, które wykraczają daleko poza granice ekranu.
Sześć filmów, które przedstawimy w tym artykule, nie zostało wybranych przypadkowo. Każdy z nich reprezentuje inny rodzaj traumy kinowej – od psychologicznego terroru po egzystencjalną rozpacz, od brutalnej przemocy po metafizyczny niepokój. To dzieła, które nie tyle pokazują traumę, co ją wywołują, operując specyficznymi środkami wyrazu, które czynią z widza aktywnego uczestnika trudnej podróży w głąb ludzkiego doświadczenia.
Uwaga – to kino boli!
Reżyser stworzył dzieło, które nie zadowala się prostym przedstawieniem przemocy. Dwaj młodzi mężczyźni w białych rękawiczkach terroryzują rodzinę w ich letniej rezydencji, ale prawdziwa torturę rozgrywa się na poziomie metalingwistycznym. Haneke wielokrotnie łamie czwartą ścianę, a główny agresor Paul bezpośrednio zwraca się do kamery, mrugając do widzów i pytając o ich zakłady co do przeżycia ofiar. To najbardziej sadystyczny element filmu – gdy Anna wreszcie chwyta za broń i zabija jednego z napastników, Paul znajduje pilot i „przewija” film do tyłu, unieważniając jedyną chwilę katharsis, której widz desperacko oczekiwał. Haneke nie pozostawia miejsca na ukojenie. Dla widza nie ma momentu ulgi – film przewija się, a tortura trwa dalej, bez żadnej możliwości wytchnienia.
