Od pewnego czasu zarówno rząd, jak i organizacje pozarządowe kładą nacisk na zrobienie porządku z dostępem do pornografii w Polsce. Okazuje się, że Ministerstwo Cyfryzacji już zaczęło prace nad projektem ustawy regulującej możliwość wejścia na strony pornograficzne w polskiej sieci. Ma być gotowa do końca I kwartału 2020 roku, a jedną z metod ograniczenia dostępu do porno ma być… konieczność posiadania imiennego klucza dostępu wydawanego w urzędzie.
Współpraca z producentami przeglądarek
By działać efektywnie od wewnątrz, specjaliści Ministerstwa Cyfryzacji chcą nawiązać współpracę z producentami popularnych przeglądarek internetowych, takich jak Chrome, Firefox, Opera, Edge czy Vivaldi. Miałoby to polegać na wymuszeniu blokowania stron pornograficznych na terenie całego kraju. Osoba, która chciałaby dostać się do zablokowanych treści, musiałaby złożyć podanie w urzędzie z prośbą o wydanie imiennej przepustki, która nie mogłaby być odstępowana osobom trzecim.
Projekt ustawy dotyczącej blokady porno ma być gotowy w ciągu dwóch, trzech miesięcy. Co więcej, ograniczenia mają dotyczyć również stron hazardowych czy sklepów z alkoholem.

Błyskawiczna odpowiedź Pornhub
Jeden z najpopularniejszych serwisów z filmami dla dorosłych, który w świetny i autorski sposób dba nawet o dobro naszej planety, czego dowodzi produkcja z sierpnia zeszłego roku, zareagował na pomysł Ministerstwa Cyfryzacji jeszcze zanim jakiekolwiek zmiany w prawie zostały wprowadzone. Gotowa jest już specjalna, anonimowa wersja strony Tor. To wirtualna sieć komputerowa, której celem jest zapewnienie anonimowości jej użytkownikom. Nie oznacza to, że nie da się ich zidentyfikować i namierzyć, lecz wymaga to zdecydowanie większego nakładu pracy i środków niż w przypadku standardowej sieci. Ponadto twórcy sieci mają dbać, by dane użytkowników nie trafiały w niepowołane ręce. Co prawda premiera sieci przypadkiem zbiegła się w czasie z działaniami rządu, ale trudno nie wyczuć ironii. Swoją wersję Tor ma również Facebook, BBC i New York Times.
