Można odnieść wrażenie, że po serialach takich jak "Skins", "Plotkara", "Skam" czy "Euforia" portretowanie dojrzewania w oparciu o doświadczenia seksualne oraz eksperymenty z narkotykami już nie jest w stanie zaskoczyć dorosłej widowni. Jednak w 2003 roku, gdy miała miejsce premiera "Trzynastki" w reżyserii Catherine Hardwicke ("Dziewczyna w czerwonej pelerynie", "Zmierzch"), film był prawdziwym szokiem i podzielił widownię.
Tracy (Evan Rachel Wood) szuka różnych sposobów, by zwrócić uwagę swojej matki, zajętej nowym chłopakiem. Tak trafia na popularną Evie i wkrótce dziewczyny zaczyna łączyć toksyczna, destrukcyjna przyjaźń, która doprowadza je obie na sam skraj. Uciekają w ten sposób od niechcianych uczuć, problemów oraz pretensji niczego nie rozumiejących dorosłych. Jest ponuro, gorzko i realistycznie. W tle mocno wybrzmiewają relacje z matkami, a choć w "Trzynastce" nie brakuje śmiechu, jest to śmiech płytki i podszyty rozpaczą.