Angelina Jolie zapozowała z żywymi pszczołami. Zobaczcie, jak powstawała sesja
Autor: Monika Kurek
21-05-2021

Z okazji Międzynarodowego Dnia Pszczół, który jest obchodzony 20 maja, Angelina Jolie wystąpiła w wyjątkowej sesji dla magazynu „National Geographic". Aktorka zapozowała z żywymi pszczołami, aby zwrócić uwagę na konieczność ochrony pszczół oraz wypromować inicjatywę UNESCO i marki kosmetycznej Guerlain „Kobiety dla pszczół". Portret Jolie jest inspirowany kultową fotografią „Pszczelarz" Richarda Avedona z 1981 roku, której bohaterem jest Ronald Fischer. Choć trudno w to uwierzyć, owady pokrywały ciało i twarz aktorki przez ponad 18 minut! 

Na ratunek pszczołom 

- Ciągle martwimy się o to, co dzieje się na świecie i tak wielu ludzi czuje się przytłoczonych natłokiem złych wiadomości. A to jest jeden z problemów, z którymi możemy sobie poradzić - stwierdziła Angelina Jolie. 

Angelina Jolie słynie ze swojej działalności charytatywnej. Aktorka od lat aktywnie walczy o prawa uchodźców i współpracuje z organizacjami takimi jak Wysoki komisarz Narodów Zjednoczonych ds. uchodźców (UNHCR) czy UNESCO. Tym razem Jolie postanowiła wesprzeć inicjatywę UNESCO oraz marki kosmetycznej Guerlain „Kobiety dla pszczół", w ramach której 50 kobiet z całego świata przejdzie profesjonalne szkolenie pszczelarskie. Celem inicjatywy jest również zbudowanie 2500 uli oraz odnowienie populacji 125 milionów pszczół do 2025 roku. 

- Sam jestem pszczelarzem i kiedy dowiedziałem się, że będę pracować z Angeliną, moim głównym zmartwieniem było bezpieczeństwo. Zorganizowanie sesji zdjęciowej z udziałem ekipy i żywych pszczół w trakcie pandemii koronawirusa to nie lada wyzwanie. Wiedziałem, że jedynym sposobem na uzyskanie pożądanego efektu jest wykorzystanie tej samej techniki, którą Avedon użył 40 lat temu do stworzenia swojego kultowego portretu „Pszczelarz". Zatrudniłem więc do pomocy mojego przyjaciela, pszczelarza Kondrada Bouffarda To właśnie on skontaktował mnie z entomologiem, który stworzył dla Avedona specjalny feromon (znany jako Queen mandibular pheromone lub QMP) i który pracował z nim przy portrecie Ronalda Fischera. Zaoferował on nam skorzystanie z tego samego feromonu, z którego korzystał Avedon - napisał na Instagramie fotograf Daniel Winters. 

Wszystkie osoby pracujące na planie, oprócz Jolie i fotografa Daniela Wintersa, były ubrane w specjalistyczne stroje ochronne. Winters i Bouffard zdecydowali się wykorzystać włoskie pszczoły, a na planie musiało być cicho i ciemno, aby pszczoły były spokojne. Winters zdradził także, że osobiście nałożył feromon na wybrane miejsca na ciele aktorki. Dzięki temu pszczoły gromadziły się zgodnie z jego wizją artystyczną. Zdjęcia powstawały przez 18 minut, ale żaden owad nie ukąsił gwiazdy 

- To było naprawdę zabawne być we włosach oraz makijażu i jednocześnie nacierać się feromonami. Wcześniej przez trzy nie mogliśmy się kąpać. Powiedzieli mi: „Jeżeli masz na sobie wszystkie te zapachy, szampony i perfumy, pszczoły nie wiedzą, kim jesteś". Wydaje mi się, że nie chcieli, aby pszczoły pomyliły mnie z kwiatem - opowiedziała Jolie. 

Choć pszczoły są kluczowe dla naszego ekosystemu, naukowcy od lat z niepokojem obserwują spadek ich populacji. Sesja zdjęciowa Angeliny Jolie dla „National Geographic" to hołd dla pszczół, pszczelarzy i pszczelarek na całym świecie oraz kultowej fotografii Richarda Avedona. 

Richard Avedon był amerykańskim fotografem modowym i portretowym, który współpracował z magazynami takimi jak „Harper's Bazaar" czy „Vogue". Przed jego obiektywem pozowały najważniejsze postaci polityki i popkultury, w tym m.in. Marylin Monroe, Brooke Shields, prezydent USA Dwight Eisenhower, Andy Warhol, Hilary Clinton czy Siódemka z Chicago. 

W 1985 roku ukazał się zbiór portretów Avedona „In the American West", będący efektem pięcioletniej podróży fotografa po amerykańskim Zachodzie. Portret "Pszczelarz" Rona Fischera, który zainspirował sesję Angeliny Jolie, powstał w 1981 roku. Co ciekawe, Fischer odpowiedział na ogłoszenie umieszczone przez Avedona w lokalnej gazecie i wysłał mu swoje zdjęcie zrobione polaroidem. Niedługo później panowie spotkali się w Davis w Kalifornii. Do projektu zaangażowano 250 tysięcy pszczół, które pracownicy kalifornijskiego uniwersytetu stopniowo wypuszczali z sześciu pojemników. Część pszczół najpierw poleciała na pokrytą melasą deskę, a część obsiadła Fischera spryskanego feromonem QMP. Pierwsza część sesji trwała półtorej godziny, a druga pół godziny. 

W 2002 roku Fischer udzielił wywiadu portalowi „Chicago Tribune", w którym zdradził, że w trakcie sesji został czterokrotnie użądlony. Nie otrzymał także zapłaty, a jedynie kopię albumu „In the American West". 

alt text

Ronald Fischer w obiektywie Richarda Avedona 

udostępnij