8 animacji poklatkowych, które zasługują na większy rozgłos

Autor: Magda Chemicz
05-01-20267 min czytania
8 animacji poklatkowych, które zasługują na większy rozgłos
fot. kadr z filmu „Dom” / materiały prasowe Netflix
Zdjęcie, przesunięcie, znowu zdjęcie – robione w kółko, tysiące razy. Dzięki temu żmudnemu procesowi powstają jedne z najbardziej klimatycznych filmów. Ilość włożonych godzin i manualnej pracy sprawia jednak, że oglądamy bardziej uważnie.
Nikomu nie trzeba raczej przedstawiać „Koraliny”, „Baranka Shauna” czy kultowych już animacji Tima Burtona. Poza nimi istnieje jednak cały wszechświat filmów stop-motion, o których mówi się znacznie rzadziej – czasem niepokojących, czasem poruszających trudne emocje, a czasem wręcz odpychających. A one też zasługują na uwagę.
1/8
Mary i Max
Plastelinowa animacja o dwójce dziwaków, uciekających przed realiami szarego świata. Max Horowitz – zmęczony życiem, podstarzały Żyd-ateista tkwi w swej twierdzy w jednym z wieżowców Nowego Jorku, w której wszystko musi być dokładnie uporządkowane i do bólu logiczne.
Mary Daisy Dinkle, jego korespondencyjna przyjaciółka mieszka po drugiej stronie globu, na przedmieściach Melbourne. Jej 8-letnie życie pełne jest żalu i frustracji, szukająca ucieczki od ojca gbura i matki alkoholiczki.
Urocza bajkowość świata przedstawionego kontrastuje z życiowymi dramatami, które przeżywają bohaterowie. Ich przyjaźń nie rozwiązuje wszystkich problemów, jak to bywa w filmach Disneya. Pokazana jest za to frustracja, niekiedy towarzysząca bliskim relacjom. Emocja, która mimo gorzkiego smaku nie zniechęca nas do porozumienia z drugim człowiekiem.
Dzika planeta
Na dalekiej planecie zwanej Ygam zniewoleni ludzie służą za zabawki niebieskim gigantom. Zniewoleni i uprzedmiotowieni buntują się. Jeden z nich, Terr, zabrany po śmierci matki i wychowany w niewoli, ucieka gdy jego właścicielka dorasta i poświęca mu mniej uwagi i dołącza do grupy radykałów, walczących przeciwko kosmicznej agresji.
Surrealizm i krytyka polityczna w niepokojącej, animowanej oprawie. Tylko co właściwie krytykuje? Interpretacji jest wiele – od wyjścia Izraelitów z Egiptu, przez holokaust aż do fascynacji odmiennymi stanami świadomości.
Fishboy
Jak wygląda poczucie winy? W krótkometrażowym filmie „Fishboy” reżyserka Anita Bruvere obrazuje tą emocję w zatrważający sposób. Główny bohater mieszka w ciemnej, podwodnej krainie, w której jedynym światełkiem nadziei wydaje się być jego dziewczyna, Laura.
Obserwując rozpaczliwe próby ucieczki od przeszłości sami czujemy się wciągani pod wodę i zmęczeni wysiłkiem mamy ochotę odpuścić i utonąć w morzu rozpaczy. W 9-minutowej animacji każdy zabieg stylistyczny jest intencjonalny – od doboru kolorów po zmiany w stylu animacji, wszystko ma wywołać w nas konkretne emocje. Ja się zakochałam.
Wyspa Psów
Jeden z popularniejszych filmów poklatkowych, powstały pod pieczą jednego z popularniejszych reżyserów XXI wieku – Wesa Andersona. Nie mogłam go jednak nie zawrzeć, bo to dzięki niemu zakochałam się w tej technice animacji.
Film na pierwszy rzut oka opowiada historię psów, które niesłusznie oskarżone o roznoszenie wirusa grypy, zostały skazane na wygnanie. Miejsce, w które je wypędzono pięknem nie grzeszy – zasypana śmieciami, śmierdząca wyspa to nowa rzeczywistość wszystkich psiaków. Zarówno uliczników, jak psów wystawowych. Po czasie na wyspie pojawia się chłopiec, Atari, chcący za wszelką cenę odzyskać swojego przyjaciela. Wraz z progresją jego poszukiwań rysują nam się historie poszczególnych psiaków.
Najbardziej za serce złapało mnie jednak to, że pod fikcyjnym dramatem ukryta jest uniwersalna prawda – każda władza jest opresyjna, nawet ta walcząca o wolność i równość.
Wilczy dom (La casa lobo)
Colonia Dignidad to osada w południowym Chile, uznawana za jedno z najważniejszych miejsc więzienia, torturowania i mordowania ludzi w czasie dyktatury wojskowej Augusto Pinocheta. Otoczona drutem kolczastym i odizolowana od reszty świata stała się inspiracją dla wielu niepokojących historii – szczególnie, że uciekinierzy z kolonii opisywali jej rzeczywistość w ramach okultyzmu, sekty i kontroli absolutnej.
To na legendach dotyczących kolonii zbudowana jest fabuła „Wilczego Domu”. Młoda dziewczyna, Maria, ucieka z rygorystycznej wspólnoty religijnej i znajduje schronienie w domku pośrodku lasu. Domku, który odpowiada na jej lęki i pragnienia, nieustannie rozpadając się i składając na nowo.
Forma filmu jest jego największą siłą. Obrazy powstają i znikają na oczach widza, malowane bezpośrednio na ścianach, meblach i podłodze. Estetyka przypomina dziecięcy rysunek, który z każdą minutą staje się coraz bardziej duszny i niepokojący. To film o manipulacji, o strachu zakorzenionym głęboko w psychice i o domu, który zamiast chronić – pochłania.
Szalony Bóg
Wyjście kina grozy poza ramy filmu aktorskiego, napakowana alegoriami, niezwykła niezależna produkcja. Dystopijna, apokaliptyczna rzeczywistość pozbawiona porządku, sensu i litości. To rzeczywistość, która upadła i została porzucona przez swojego stwórcę.
Mimo zapewnień reżysera, że film nie ma linii fabularnej i powinien być przeżywany, nie oglądany, na pierwszy plan wysuwa się jedna postać – milczący Zabójca, wysłany w głąb zrujnowanego uniwersum w celu wykonania niejasnej misji. Przemierza kolejne poziomy świata przypominającego piekielną maszynę, pełną zdeformowanych istot, martwych miast i nienaturalnych monstrów. Tu nic nie jest stabilne, a każde istnienie zdaje się skazane na cierpienie.
„Szalony Bóg” nie jest filmem, który obejrzymy dla relaksu. Brzydota staje się językiem opowieści, a brak dialogów zmusza widza do intuicyjnego odczytywania znaczeń. Seans jest ciężki, momentami odpychający, ale jednocześnie wciąga i hipnotyzuje, dając podstawę do przemyśleń, jak może wyglądać przyszłość naszego świata.
Dom
Trzy różne epoki, trzy różne rzeczywistości. Także trzy różne historie, stworzone pod okiem różnych reżyserów. W pierwszej poznajemy historię biednej, ale kochającej rodziny. Żyją szczęśliwie, aż do momentu gdy z miasta przyjeżdżają w odwiedziny bogaci krewni, którzy otwarcie nimi gardzą. Zdenerwowany i pijany ojciec wychodzi z domu i spotyka nieznajomego, który składa mu piękną ofertę – w zamian za stare miejsce zamieszkania wybuduje im nowy, piękny dom. Życie jednak nie jest takie piękne.
Druga historia na pierwszy rzut oka wydaje się lżejsza, ale po chwili ciemnieje. Tu bohaterem jest humanoidalny szczur-deweloper, remontujący dom i starający się go sprzedać, by spłacić ogromny dług. Jego entuzjazm maleje, gdy nie zważając na jego pracę oglądający demolują dom i wychodzą, niezainteresowani kupnem. Wszyscy, poza rodziną myszy, która jest bardzo zainteresowana. Może nawet odrobinę za bardzo, bo po obejrzeniu domu nie chce już z niego wyjść.
W trzecim segmencie główną bohaterką jest kotka, a akcja dzieje się w przyszłości. Zamiast mroku i niepokoju widzimy pomyłki i problemy wynikające z życia w wynajmowanej w wiele osób przestrzeni. Dom już przeżył lata swojej świetności – a teraz grozi mu postępująca w całym mieście powódź.
Bez Końca
Kolejna animacja poruszająca trudne emocje – tym razem jest to żałoba. „Bez Końca” opowiada historię trójki bohaterów znanych z naiwnego show dla najmłodszych, którzy po śmierci twórcy zostają uwięzieni w świecie, który miał być bezpieczny, kolorowy i wiecznie radosny.
Każde z nich inaczej radzi sobie ze stratą i w każdym z nich rośnie frustracja na pozostałą dwójkę. Świat przedstawiony staje się klaustrofobiczny, a powtarzalność sytuacji potęguje poczucie uwięzienia. To przestrzeń, w której Mary, Billybud i Fumbleton czują, że radość jest obowiązkiem, a emocje nie mają prawa istnieć poza scenariuszem.
Ciekawym aspektem jest też zderzenie cukierkowego świata dziecięcej telewizji z tym mniej idealnym, grzesznym światem dorosłych.
FacebookInstagramTikTokX