Kilka dni temu Kasia Tusk przeglądając najnowszą kampanię Zara Home, natknęła się na... zrobione przez siebie zdjęcie. Tym dość niespodziewanym odkryciem podzieliła się na Instagramie ze swoimi fanami i obserwatorami. Opublikowała w poście dwa zdjęcia: to, które zrobiła oraz to, które opublikowała Zara na stronie swojego sklepu internetowego. Wówczas wszyscy zastanawiali się, czy blogerka zdecyduje się pozwać popularną markę. Przedstawiciele Zary zareagowali błyskawicznie, a po kilku rozmowach stronom udało się dojść do porozumienia. W ramach ugody Tusk poprosiła markę o dość niespodziewaną wpłatę. Kiedy podzieliła się z obserwatorami finałem sprawy, zażartowała, że musiało być to dla Zary „jedno z droższych zdjęć okien".
Nie ma tego złego
Przeglądając nowości Zara Home, Kasia Tusk natknęła się na zrobione przez siebie zdjęcie okna. Choć początkowo nie mogła uwierzyć w to, co widzi, zdjęcia były identyczne. Jedyną różnicą były poduszki, które grafik marki podmienił na poduszki Zary. Żeby było jeszcze ciekawiej, poduszki znajdujące się na oryginalnym zdjęciu zostały zakupione w konkurencyjnym sklepie H&M.
Tusk opisała całą sytuację na swoim Instagramie. Kilka dni po opublikowaniu posta odebrała telefon od przedstawiciela Zary. Podziękowała za telefon i poprosiła o czas do namysłu. Następnie skontaktowała się ze swoimi prawnikami, aby zaplanować, co dalej. Ustalili, jakiej kwoty Tusk mogłaby domagać się w razie wygranej w sądzie oraz oddzwonili do pracownika Zary z nietypową propozycją. Blogerka zaproponowała, aby Zara sfinansowała „pomoc tej wartości dla dwóch chorych dziewczynek". Finalnie marka zdecydowała nie tylko na to przystać, ale również zapewniła, że „zaokrągli" podaną przez Tusk kwotę.


