25 maja 2020 roku George Floyd został uduszony przez policjanta Dereka Chauvina, który przyciskał jego kark kolanem do ziemi przed ponad 9 minut, choć mężczyzna wielokrotnie mówił, że nie może oddychać. Kilka dni później rozpoczęły się protesty. Płonęły miasta, plądrowano sklepy, a ramię w ramię z mieszkańcami Stanów Zjednoczonych szły największe gwiazdy, wpłacające pieniądze na kaucje dla manifestujących.
W marcu tego roku rozpoczął się proces Dereka Chauvina. O winie byłego policjanta zadecydowało 12 ławników, którzy przez trzy tygodnie wysłuchali 45 świadków. Chauvin nie przyznał się do winy i nie zeznawał. Pod koniec kwietnia ława przysięgłych uznała go winnego zabójstwa George'a Floyda, a po werdykcie mężczyzna trafił do więzienia Oak Park Heights w Minnesocie. W piątek sędzia Peter Cahill skazał Dereka Chauvina na 22,5 lat pozbawienia wolności.
Długo wyczekiwany wyrok
W kwietniu ława przysięgłych uznała Dereka Chauvina winnego morderstwa drugiego stopnia, morderstwa trzeciego stopnia i zabójstwa drugiego stopnia. Sędzia Peter Cahill poinformował, że wyda wyrok w przeciągu 8 tygodni. Prokuratura wnioskowała o 30 lat więzienia, a obrona o karę w zawieszeniu. Wcześniej adwokat Chauvina wnioskował także o ponowne przeprowadzenie procesu, ale jego wniosek został odrzucony.
Chociaż w przypadku morderstwa drugiego stopnia wytyczne stanu Minnesota dla niekaranych przewidują karę od 10 lat i ośmiu miesięcy do 15 lat pozbawienia wolności, sędzia Peter Cahill skazał Dereka Chauvina na 22 i pół roku więzienia. Jak wyjaśnił Cahill, jego decyzja „nie była oparta na emocjach czy współczuciu". „Chcę zwrócić uwagę na ogromny ból, jaki czują wszystkie rodziny, a zwłaszcza rodzina Floyda" - powiedział sędzia.
Na niekorzyść Chauvina zadziałały cztery dodatkowe czynniki. Były policjant współdziałał z trzema innymi osobami, nadużył pozycji władzy i zaufania, potraktował swoją ofiarę ze szczególnym okrucieństwem oraz doprowadził do jej śmierci oczach dzieci.
Już kwietniu, gdy ława przysięłych uznała Chauvina winnego, jego prawnik poinformował, że będą składać apelację. Miesiąc wcześniej miasto Minneapolis zawarło ugodę z rodziną George'a Floyda i zgodziło się zapłacić 27 milionów dolarów odszkodowania.
Emocjonalny proces
Podczas piątkowej rozprawy oskarżony zabrał głos tylko raz, aby złożyć kondolencje członkom rodziny George'a Floyda. Przemawiali również krewni Floyda, a jednym z najbardziej wzruszających momentów było zaprezentowanie nagranego wcześniej wideo z udziałem siedmioletniej córki George'a, Gianny. Dziewczynka została zapytana, co powiedziałaby tacie, gdyby miała taką możliwości. „Powiedziałabym, że go kocham i że za nim tęsknie" - odpowiedziała.
Krewni George'a Floyda wnioskowali o maksymalny wymiar kary.
Dziewięć minut, które wstrząsnęło Ameryką
Kiedy 25 maja 46-letni George Floyd zapłacił w sklepie spożywczym za paczkę papierosów, pracownik zgłosił na policję podejrzenie, że banknot jest fałszywy i zasugerował, że Floyd może być pijany. W momencie przyjazdu policji, który nastąpił 7 minut po zgłoszeniu, Floyd siedział z dwiema innymi osobami w samochodzie zaparkowanym nieopodal sklepu. Jak zeznali funkcjonariusze, jeden z nich wyciągnął broń i kazał Floydowi trzymać ręce na widoku. Następnie podejrzanego aresztowano i próbowano zmusić, aby wsiadł do auta. Według policji stawiał opór, lecz na nagraniu z pobliskiej kamery widać, że dwukrotnie upadł w drodze do radiowozu. Mówił także, że cierpi na klaustrofobię.
Policjanci we trójkę przytrzymywali go na ziemi, a zamieszanie przyciągnęło uwagę gapiów, którzy zaczęli nagrywać. Próbowali ingerować, ale policjanci grozili im bronią. Floyd błagał funkcjonariuszy o to, aby go nie zabijali, wzywał swoją matkę oraz krzyczał, że nie może oddychać, ale nie przyniosło to żadnego rezultatu. Funkcjonariusz Chauvin przyciskał kolanem kark Floyda do ziemi przez 9 minut i 29 sekund - nawet gdy przyjechało pogotowie, a sanitariusze nie wyczuli pulsu.
Całe nagranie możecie znaleźć na YouTubie. Poniżej znajduje się krótsza wersja wideo z wydarzenia, krążąca po mediach społecznościowych:


