Ideał Galliano: aktorka wątpliwych obyczajów błądząca po Montparnasse z papierosem w dłoni. Elegancka księżniczka z wizji Picciolego, majestatycznie schodząca ze schodów w złotej sukni. Pełna seksapilu gwiazda czerwonych dywanów, wymarzona przez dyrektorów kreatywnych Dolce & Gabbana. Co łączy te postaci? Na wybiegach wcieliła się w nie Maja Sieroń.
Poznałyśmy się w 2022 roku, kiedy pracowałaś jako modelka mid size, ale jeszcze nie zajmowałaś się tym w pełnym wymiarze. Co się od tego czasu zmieniło?
Skończyłam magisterkę, marketing na London School of Economics, co było stresujące, ponieważ to jedna z najlepszych uczelni. Wydawało mi się, że będę musiała ograniczyć pracę do minimum, ale ostatecznie wszystko się ułożyło.
W branży modelingowej jesteś od wielu lat.
Zaczęłam, jak miałam cztery lata. Robiłam katalogi ubioru dziecięcego, za co dostawałam ubrania, a poza tym lubiłam być przed kamerą. W wieku piętnastu lat znalazłam casting do Miss Ziemi Łódzkiej i pomyślałam, że to dobry sposób, by zostać zauważoną przez agencję modelek. Zdobyłam tytuł, wzięłam więc udział także w konkursie na Miss Polski, który również wygrałam. Nigdy nie utożsamiałam się z konkursami, choć znałam dziewczyny, które nimi żyły i oglądały je od lat, znały wszystkie poprzednie miss. Dla mnie to była raczej zabawa i sposób na wybicie się jako modelka. Nie znam się na makijażu, włosach, paznokciach, cekinach, falbanach… To kompletnie nie mój świat, wolę czarny garnitur i krawat. Ostatecznie podpisałam umowę z agencją modelingową, która miała kontrakt z Miss Polski. Tam powiedziano, że mam za dużo o centymetr w biodrach, więc próbowałam go zrzucić, lecz moje ciało zaczęło iść w przeciwną stronę. Ciągle słyszałam, że to ja robię coś źle, że na pewno podjadam. Dopiero później zrozumiałam, że to sprawa genów. Po babci otrzymałam klasyczną figurę klepsydry i nic z tym nie zrobię. Odżywiam się zdrowo i jestem aktywna, ale moje ciało wciąż wygląda tak samo. Na jakiś czas podziękowałam modelingowi i pojechałam do Londynu na studia. Później, w pandemii, dostałam telefon od Mateusza, właściciela Selective Management, czyli mojej obecnej agencji. Zapytał, czy nie chciałabym wrócić do biznesu, nawet z tymi dużymi biodrami. Pojechałam do agencji, od razu podpisaliśmy kontrakt i tydzień później byłam w Barcelonie.
Dzięki konkursom odwiedziłaś różne ciekawe miejsca, ale miałaś też trudne chwile…
Zachorowałam na malarię – podobno. Nie stwierdzono tego, ale skończyłam w szpitalu z tropikalnym wirusem. Ale tak, odwiedziłam trochę miejsc, za co jestem wdzięczna, więc nie mogę mówić źle o konkursach. Byłam w Malezji w ramach Miss International, a po zdobyciu tytułu Miss Metropolitan pojechałam do Chin jako ambasadorka. Zwiedziłam też Kolumbię.
fot. Caroline GrzelakOprócz malarii i długich podróży co jeszcze uważasz za trudne w pracy modelki?
Nie lubię tego, że nad niczym nie mam kontroli. Zawsze byłam bardzo zorganizowana, a w modelingu nieraz dowiaduję się o pracy dzień wcześniej.
O angażu w Chile dowiedziałaś się dwadzieścia godzin wcześniej.
Rzeczywiście, leciałam wtedy na Atacamę. Z wielką walizką poszłam na zajęcia na LSE, by kolejne dwa tygodnie spędzić w najbardziej suchym miejscu na Ziemi. Słyszałam, że panują tam bardzo trudne warunki do pracy, ale nie narzekałam. To pierwsze miejsce, gdzie faktycznie mogłam coś zobaczyć, ponieważ zazwyczaj z lotniska jadę prosto do studia. Ujrzałam różne odsłony Atacamy – bardziej skaliste lub pustynne, co przypominało powierzchnię Marsa. To była kampania dla marki sportowej, która wiązała się z dużym wysiłkiem fizycznym, dlatego tym bardziej się cieszę, że dałam radę w tak ciężkich warunkach.
W jakich jeszcze ciekawych okolicznościach pracowałaś?
Jedną z najbardziej wymagających realizacji była podwodna kampania Iris van Herpen. Jestem nurkiem i ratownikiem wodnym, więc sądziłam, że doskonale sobie poradzę, jednak wcale nie było łatwo nurkować z dużą ilością materiału. Tkanina ściągała mnie w dół, oplątywała mi głowę i nie mogłam wziąć oddechu, podtapiałam się, lecz mimo to z każdej pracy staram się czerpać jak najwięcej. Nigdy nie idę obrażona na plan.
Jak się czułaś, gdy wybrano cię do pokazu Galliano dla Margieli?
Jess Hallet, legendarna casting directorka, przywitała mnie z otwartymi ramionami, co było przemiłe, bo zazwyczaj na castingach nikt się do mnie nie odzywa. Do ostatniej chwili nie byłam pewna, czy pójdę w tym pokazie – zwłaszcza że oprócz mnie było tam sporo dziewczyn „curvy”. Cztery dni przed pokazem spotkałam Pata Bogusławskiego [reżysera ruchu w pokazie Margieli – przyp. red.] i zagadałam: „Cześć, stary, też jestem z Łodzi i też z Bałut!”. Od początku mówił, że atmosfera pokazu będzie inspirowana Moulin Rouge: pijane dziewczyny wracające z imprezy, palące papierosy i chodzące między stoikami. Liczyłam, że będę mogła wykazać się aktorsko, poczuć się jak w filmie. Ostatecznie od Pata i Galliano usłyszałam, że moja stylizacja wymaga mistyczności i gracji, a zatem jedynie sunięcia po wybiegu, więc byłam nieco rozczarowana. Poza tym wcześniej nie pracowałam z nagością. W tym wypadku też nie było jej dużo, aczkolwiek moje body było dość prześwitujące. Po pokazie odbył się after dla teamu Margieli, podczas którego podszedł do mnie Galliano i zapytał, czy mi się podobało. Żałowałam, że nie było widać mojej twarzy, a do kostiumu doszyto włosy łonowe, obawiałam się, że to może zostać odebrane wulgarnie, więc powiedziałam tylko, że było okej. Dopiero następnego dnia, gdy w pociągu oglądałam cały pokaz, łącznie z wejściem Leona Dame, zobaczyłam, jak wciągający był ten świat Margieli. To było jak najlepszy teatr. Wideo mnie zachwyciło i znowu płakałam w EuroStarze… Wcześniej zdarzyło mi się to po moim debiutowym pokazie u Valentino. Teraz mi głupio za to, co odpowiedziałam Galliano. Dopiero następnego dnia doszło do mnie, że o tym pokazie będziemy się uczyć z książek.
fot. Caroline Grzelakfoto photo Caroline Grzelak / Art Faces
stylizacja styling Iga Trydulska
makijaż makeup Sandra Broniszewska
włosy hair Delfina Tlałka / Art Faces
asystentka stylistki stylist’s assistant Patrycja Gajownik
podziękowania dla special thanks to Studio Iskra (studioiskra.pl)

![[Z archiwum K MAG] „Nigdy nie idę obrażona na plan” – wywiad z Mają Sieroń](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_D2_A6024_1_f5d6dcf9c6.jpg&w=1920&q=80)

![Jakich sławnych ludzi najbardziej chciałaby naśladować generacja Z? [RAPORT]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_Zrzut_ekranu_2026_05_20_o_15_08_24_725da89531.png&w=1920&q=80)
![Nicolas Cage, jakiego nie znacie. Mamy najnowszy zwiastun serialu „Spider-Noir”[TRAILER]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_Screenshot_2026_05_19_at_8_40_27_AM_jpg_1394c8ba15.webp&w=1920&q=80)

