Czwarty film Roberta Eggersa ma być remakiem „Nosferatu”. W planie takie gwiazdy jak Anna Taylor-Joy i być może Willem Dafoe.
O najnowszym filmie Roberta Eggersa już pisaliśmy. Na razie tylko go zapowiadaliśmy, bo jeszcze nie mieliśmy okazji go zobaczyć. To jednak niedługo się zmieni, „Wiking” wejdzie bowiem do kin już 22 kwietnia. Opowiada historię młodego księcia Wikingów, który dąży do pomszczenia śmierci swojego ojca. Występują w nim takie gwiazdy jak Alexander Skarsgård, Björk czy Nicole Kidman.
Reżyser nie próżnuje i ma już w planach kolejną produkcję – chodzi o remake klasyka „Nosferatu”. Jak na razie o filmie wiadomo niewiele. Zagrać w nim ma Anya Taylor-Joy, obecna też w „Wikingu” i „Wiedźmie”. Inną gwiazdą, która już dwukrotnie współpracowała z Eggersem i może pojawić się w nowej produkcji, jest Willem Dafoe. W wywiadzie z reżyserem, portal „Slashfilm” zapytał, czy są szanse na zobaczenie w remake’u aktora, który współpracował z twórcą przy „The Lighthouse” i „Wikingu”. Jego odpowiedź brzmiała:
Dafoe w swojej karierze grał już podobnego wampira w filmie „Cień wampira” z 2000 roku, który również nawiązywał do „Nosferatu”. Może to być powodem, dlaczego Robert Eggers nie planuje obsadzić go w głównej roli.
Eggers spędza dużo czasu w Pradze, wraz ze swoim operatorem Jarinem Blaschke, poszukując aktorów. W rozmowie z „The Guardian”, Eggers podkreślił, że ku jego zdziwieniu, plany na remake nie idą gładko i już dwa razy prawie się rozpadły, chociaż włożyli w to wiele pracy. Między innymi, rolę Thomasa Huttera miał otrzymać Harry Styles, który jednak wycofał się z projektu przez napięty grafik.
Mamy nadzieję, że plany dojdą do skutku, a jak na razie z niecierpliwością czekamy na premierę „Wikinga”!
/tekst: Marta Mowczan/


