Ogłoszona w marcu przymusowa izolacja była ogromnym ciosem dla polskiej gospodarki. Wiele sektorom wciąż nie udało się odrobić strat, a już wracają kolejne obostrzenia związane z drugą falą koronawirusa. Dużo mówi się zwłaszcza o druzgoczącym wpływie pandemii na sektor kulturalny, który w obecnych warunkach zwyczajnie nie jest w stanie na siebie zarobić. Wielu artystów zagrało swój ostatni koncert w zeszłym sezonie letnim, a kina, choć otwarte, świecą pustkami przez brak premier.
W tej sytuacji ludzie kultury i sztuki zwracają się do rządu, którego zadaniem jest pomoc obywatelom kraju dotkniętego pandemią. Niestety nie podoba się wiceprezesowi Prawa i Sprawiedliwości oraz szefowi sztabu prezydenta Dudy, Joachimowi Brudzińskiemu, który zarzucił hipokryzję artystom, którym w przeszłości zdarzyło się krytykować partię rządzącą. Jak można się domyśleć, jego wypowiedź wywołała ogromne oburzenie, a sam Brudziński przeprosił po... wiadomości od znajomej aktorki.
Kpiarze i szydercy
Co sprowokowało Joachima Brudzińskiego do takiej wypowiedzi? Poszło o artykuł Onetu na temat wpływu nowych obostrzeń na kulturę, w którym głos zabrała m.in. Krystyna Janda. Warto przypomnieć, że w strefie czerwonej znajdują się 32 powiaty i 6 miast, podczas gdy od soboty cała Polska znajduje się w strefie żółtej. W efekcie widownia kin i teatrów może być zapełniona zaledwie w 25 proc.
W rozmowie z Onetem Krystyna Janda zwróciła uwagę na nierówne traktowanie miejsc kultury. Słusznie zauważyła, że w kinach i teatrach obowiązują dużo surowsze zasady niż chociażby w kościele czy na ślubie lub weselu. Aktorka stoi na czele Fundacji Krystyny Jandy na Rzecz Kultury, której podlegają znajdujące się w Warszawie teatry Och-Teatr oraz Teatr Polonia. W podobnym tonie wypowiedzieli się również: dyrektor warszawskiego Teatru 6. Piętro Eugeniusz Korin, dyrektor krakowskiego Teatru Łaźnia Nowa Bartosz Szydłowski oraz zastępca dyrektora ds. artystycznych TR Warszawa Grzegorz Jarzyna. Podobnie jak Janda zwrócili uwagę m.in. na absurd obostrzeń w kontekście placówek kulturalnych oraz wpływ obostrzeń na zarobki teatrów.
To właśnie wypowiedzi dyrektorów polskich teatrów wywołały tak ostrą reakcję Joachima Brudzińskiego. Wielu użytkowników Twittera stanęło murem za ludźmi sztuki i kultury, podkreślając, że rząd dysponuje podatkami wszystkich obywateli, którzy mają różne przekonania i wierzą w różne rzeczy. Czy to, że poszczególni reprezentanci polskiej kultury nie zgadzają się z obozem rządzącym, powinno uniemożliwić im ubieganie się o pomoc w trakcie pandemii?
Brudziński wydaje zdawać sobie z tego sprawę, choć ton jego wypowiedzi pozostawia wiele do życzenia. Czy wiceprezes rządzącej partii naprawdę powinien czerpać cyniczną satysfakcję z czyjegokolwiek nieszczęścia? Zwłaszcza, że Jandzie i pozostałym bohaterom artykułu trudno odmówić racji. Wprowadzenie obostrzeń w kinach czy teatrach, z pominięciem chociażby kościołów, ma prawo wzbudzać wątpliwości.
Na jaką pomoc od rządu mogą zatem liczyć instytucje kultury? W związku z nowymi obostrzeniami ruszył nabór wniosków w ramach Funduszu Wsparcia Kultury. Rząd przeznaczy 400 milionów na zapewnienie ciągłości działalności artystycznej i utrzymanie miejsc pracy w sektorze kulturalnym. Do wsparcia uprawnione są samorządowe instytucje artystyczne, organizacje pozarządowe i przedsiębiorcy prowadzący działalność kulturalną w dziedzinie teatru, muzyki i tańca. Rekompensata będzie dotyczyła utraconych – z powodu epidemii – przychodów w okresie od 12 marca do 31 grudnia bieżącego roku.
Co ciekawe, finalnie Brudziński za swoją wypowiedź przeprosił. Do refleksji skłoniła go wiadomość od znajomej aktorki, która poczuła się urażona jego komentarzem. Jak wyjaśnił, chodziło mu wyłącznie o konkretne osoby, a do ludzi kultury i sztuki żywi głęboki szacunek.
Sprawdźcie sami:
