Ta rola przyniosła mu pierwszego Oscara. Dziś twierdzi jednak, że nie byłby w stanie zagrać jej jeszcze raz. Dlaczego?
Mowa o „Filadelfii”, za którą w 1994 roku Hanks został uhonorowany Nagrodą Akademii Filmowej dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Zagrał w filmie homoseksualnego prawnika, chorego na AIDS, który zostaje wyrzucony z pracy i musi walczyć o swoją godność.
Andrew Beckett oczami Toma Hanksa
W ostatniej rozmowie z „The New York Times” Tom Hanks przyznał, że gdyby „Filadelfia” powstawała teraz, nie mógłby zagrać w niej głównej roli.
Dodał także, że słusznym jest wymaganie większej autentyczności we współczesnym świecie.
Głosy w dyskusji
Dyskusja na temat tego, czy heteroseksualni aktorzy powinni przyjmować role osób nieheteronormatywnych trwa już od jakiegoś czasu. Jak widać, swoje zdanie na ten temat jasno wyraził Tom Hanks. Jego opinię zdaje się podzielać Russell T. Davies, twórca serialu „Queer as Folk”, którego głównymi bohaterami były wyłącznie osoby homoseksualne.
W zeszłym roku Russel T. Davies powiedział dziennikowi „The Times”, że w role osób o orientacji homoseksualnej powinny wcielać się wyłącznie osoby, które taką orientację mają. „To nie spędza mi snu z powiek, ale nie wybrałbyś kogoś sprawnego i nie umieścił go na wózku inwalidzkim. Nie pomalowałbyś go na czarno, żeby grał czarnoskórego” – powiedział reżyser.
Z jego opinią nie zgadza się Neil Patrick Harris. „Nie jestem zwolennikiem etykietowania. Jako aktor możesz grać różne role” – stwierdził aktor, który wraz ze swoim partnerem, Davidem Burtką, wychowuje bliźnięta. Harris przypomniał także swoją rolę z serialu „Jak poznałem waszą matkę”, w której grany przez niego bohater jest innej orientacji seksualnej niż on sam.
/tekst: Julia Czerniak/


