Nowy film Tylera Perry'ego na Netfliksie zdobywa uznanie widzów, mimo chłodnego przyjęcia krytyków. Czy „Straw” to dobry tytuł?
Taraji P. Henson wciela się w samotną matkę walczącą o życie chorej córki. Najnowszy film Tylera Perry'ego na Netflix, „Straw”, debiutuje z wysokim wynikiem wśród widzów na Rotten Tomatoes, choć nie zdołał przekonać branżowych recenzentów.
„Straw" to kolejny owoc współpracy Perry'ego z platformą streamingową – realizuje projekt w ramach wieloletniej umowy first-look z Netflixem. W głównej roli wystąpiła Taraji P. Henson jako samotna matka desperacko walcząca o opiekę nad chorą córką. U jej boku pojawiają się Sherri Shepherd i Teyana Taylor.
Widzowie kontra krytycy
O ile widzowie filmu są nim przeważnie zachwyceni, co widać po wysokich ocenach w serwisach filmowych, o tyle recenzenci niezupełnie. Zarzucają Perry'emu – ponownie występującemu w czołówce jako scenarzysta, reżyser i producent wykonawczy – podejmowanie wielu tematów, bez pełnego zrozumienia żadnego z nich. Dotyczy to także czarnoskórych kobiet, które po raz kolejny traktuje skrajnie niesprawiedliwie.
Przy okazji jednak zauważają, że „Straw” to jeden z lepszych filmów w dorobku Perry'ego i nie błądzi tak bardzo jak jego inne produkcje. Nie jest też mydlany ani kiczowaty, jak między innymi „Obłuda”. Melodramat owszem, ale zmusza do potraktowania go poważnie – w dużej mierze dzięki aktorom grającym na poziomie i z wyczuciem. Sherri Shepherd, która zazwyczaj najlepiej sprawdza się w komediowych rolach, błyszczy jako trzeźwa kierowniczka banku w kryzysie. Teyana Taylor równie imponująca jako detektyw-negocjator zakładników broniąca Janiyah, ale to Henson dostarcza ponownie mistrzowskiego występu, przechodząc od rozpaczy poprzez gniew do ujmującej akceptacji.
„Straw” to obecnie jeden z najpopularniejszych tytułów w bibliotece Netflixa. Miłośnicy dramatów, z pewnością nie będą żałować tego seansu. Mimo wszystko – polecamy do sprawdzenia.


