Grudzień na Netflixie to czas gorących premier. Jest w czym wybierać – 3. sezon „Emily w Paryżu”, „Pinokio” Guillermo del Toro czy „Glass Onion: Film z serii »Na Noże«”..
W tym miesiącu na platformie zadebiutował również czteroodcinkowy prequel serialu „Wiedźmin”, w którym jedną z ról gra Michelle Yeoh („Wszystko Wszędzie Naraz”). W obsadzie znajdują się m.in. Sophia Brown („Klika”), Laurence O'Fuarain („Normalni ludzie”), Lenny Henry („Broadchurch”), Jacob Collins-Levy („Biała księżniczka”), Minnie Driver („Krąg przyjaciół”) czy Joey Batey, wcielający się w rolę Jaskra w serialu „Wiedźmin”.
Najgorszy serial roku?
Akcja prequelu toczy się ponad tysiąc lat przed wydarzeniami z „Wiedźmina”. Siedmioro wyrzutków ze świata elfów podejmuje krwawą walkę przeciw niepowstrzymanej sile. „Wiedźmin: Rodowód krwi” jest obecnie najchętniej oglądanym serialem na Netflixie, ale zbiera fatalne recenzje. Do tej pory produkcja zgromadziła 35 proc. pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes oraz zaledwie... 11 proc. pozytywnych opinii widzów. Nie lepiej sytuacja wygląda na IMBD (4,1/10).

Twórcami serialu „Wiedźmin: Rodowód krwi” są showrunner Declan de Barra oraz producentka wykonawcza Lauren Schmidt, czyli ekipa odpowiedzialna za dwa sezony „Wiedźmina”. Choć już wcześniej byli oni krytykowani za odejście od książek, tym razem fani nie byli w stanie im tego wybaczyć.

mat. pras. Netflix
Widzowie wytykają im m.in. rozczarowujące luki logistyczne, kiepsko napisane postacie oraz mało interesującą historię. Serwis „Polygon”, cytowany przez „The Forbes”, zwraca uwagę, że w serialu pojawia się plot twist, który podważa wszystko, co wiemy na temat świata stworzonego przez Andrzeja Sapkowskiego.
Czy „Rodowód krwi” to gwóźdź do trumny „Wiedźmina”? Po odejściu Henry'ego Cavilla Netflix będzie musiał bardzo się postarać, aby odzyskać zaufanie widzów.


