![Sziget Festival 2023 – fenomenalne Lorde i Billie Eilish na euforycznej wyspie wolności [RELACJA]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Farticles%2F64e49fad61380b07cb4831cd%2Fsziget_day6_22.jpg&w=1920&q=75)
![Sziget Festival 2023 – fenomenalne Lorde i Billie Eilish na euforycznej wyspie wolności [RELACJA]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Farticles%2F64e49fad61380b07cb4831cd%2Fsziget_day6_22.jpg&w=1920&q=75)
mat. pras. Sziget
W tym roku mieliśmy okazję być na jednym z największych europejskich festiwali. Mowa oczywiście o Sziget Festival (10-15.08), który od 1993 roku odbywa się w Budapeszcie.
Tegorocznymi headlinerami byli Florence + the Machine, Imagine Dragons, David Guetta, Mumford & Sons, Macklemore, Lorde i Billie Eilish. My postawiliśmy na drugą część festiwalu, ponieważ chcieliśmy zobaczyć artystów, którzy nie występują w tym roku w Polsce. Mowa oczywiście o Lorde i Billie Eilish. Nie lada gratką były dla nas również występy girl in red oraz 070 Shake. Ta pierwsza nie doleciała na Open'era, a ta druga miała występować na Fest Festivalu. Niestety cały festiwal został odwołany zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem.
Ostatecznie Sziget okazał się wspaniałym doświadczeniem. Następnym razem na pewno pojedziemy na całość! Na szczęście organizatorzy zadbali o portfele uczestników i przygotowali specjalną promocję. W dniach 17-19 sierpnia można kupić karnety na Sziget 2024 w wyjątkowo niskich cenach: 239 euro za 6-dniowy karnet i 459 euro za 6-dniowy karnet VIP. Wprowadzono także bilet dla osób poniżej 21 roku życiu. W ramach akcji promocyjnej 6-dniowy karnet dla osób poniżej 21 roku kosztuje zaledwie 179 euro. A jakby tego było, można zapłacić w ratach! To oznacza, że przy 7 ratach 6-dniowy karnet kosztuje raptem 37 euro miesięcznie.
Nasza reprezentacja na Szigecie było wyjątkowo silna – część redakcji pojawiła się w ramach akredytacji medialnej, a nasz redaktor naczelny Mikołaj Komar przyjechał na zaproszenie sieci Accor Group Europe.
Niech żyje wolność!
Festiwal odbywa się na wyspie Óbudai na Dunaju. Teren jest ogromny, ale gubienie się pomiędzy uliczkami to czysta przyjemność. Zewsząd przewijają się hordy uśmiechniętych, pięknie ubranych ludzi, których łączy miłość do muzyki. Nie przyszli tutaj po to, aby zrobić zdjęcia na Instagram. Widać, że kompletowanie stylizacji jest po prostu częścią funu, bo w festiwalowym klimacie ubrane są całe grupy znajomych. Na uczestników na każdym kroku czekają atrakcje: Koloseum z muzyką techno, przejażdżka na byku, skok na bungee, salon tatuażu, diabelski młyn, imprezowy autobus, klub z wejściem przez toi toia, zajęcia jogi, ekologiczny panel z udziałem mamy Billie Eilish, strefa czillu, sklep Aldi czy tablica, na której każdy może napisać, co chciałby zrobić przed śmiercią.
Dzięki temu spacerowanie po terenie jest czystą przyjemnością, a nie irytującym przerywnikiem pomiędzy występami. W międzyczasie w różnych strefach trwają dzikie imprezy. Największe tłumy gromadziła strefa Coca-Coli, gdzie można było usłyszeć zarówno zremixowane „Sweet Dreams”, jak i „Toxic” Britney Spears.

mat. pras. Sziget Festival
Z zachwytem obserwowaliśmy, jak świetnie jest to wszystko zorganizowane. Jest, gdzie naładować telefon, toalety są czyste i zadbane (nie ma kolejek), nie brakuje stanowisk z wodą pitną, a na pociąg powrotny czeka się raptem chwilę. A jakby tego było mało, znalezienie wolnego siedzenia nie stanowi żadnego problemu. Nad wszystkim czuwają pracownicy i wolontariusze, którzy chętnie odpowiadają na pytania. W największe upały na pełnych obrotach pracują zraszacze, a pierwszym rzędom regularnie donoszona jest woda w kubeczkach. Na terenie obowiązuje system kaucyjny – kupujemy napój i kubek, za który później możemy odzyskać pieniądze. Jeśli chodzi o ceny, to, jak przystało na warunki festiwalowe, są one dość wysokie. Co ciekawe, ceny różnią się w zależności od baru. Dużym plusem jest natomiast brak kolejek.
Lorde i Macklemore — łzy, taniec i duże emocje
Pierwszy dzień, czyli niedziela, upłynął na zapoznaniu się z terenem. Muzycznie ten dzień zdecydowanie należał do brytyjskich wyjadaczy. Scenę główną przejął zespół Mumford & Sons, który zaserwował jedyne w swoim rodzaju połączenie rocka, folku i filmowej aury. Jak na multiinstrumentalistów przystało! Fuzja wokali i aranży zaczarowała i rozczuliła tłum, wprawiając go w euforyczny nastrój. Później akcja przeniosła się do namiotu cyrkowego, gdzie swoje show dali Nothing But Thieves. Choć chwilę temu widzieliśmy ich na Open'erze, na Szigecie bawiliśmy się równie dobrze. Kapela pod wodzą Conora Masona dała energetyczne show, zakończone kultowym „Amsterdam”.
Kolejnego dnia czekał nas koncert Lorde – jednej z najzdolniejszych artystek młodego pokolenia. Występ na Szigecie odbył się w ramach trasy festiwalowej promującej krążek „Solar Power”, który nie przyjął się tak dobrze, jak dwie poprzednie płyty. Pomimo mieszanego odbioru niezrażona Lorde zapewniła, że pracuje już nad nową muzykę, a dwa nowe kawałki można było usłyszeć podczas letnich festiwali w Europie. Nam w Budapeszcie przypadł magnetyczny i nostalgiczny „Silver Moon”, który może świetnie sprawdzić się w roli lead singla. Setlista Lorde to idealna mieszanka chaotycznego tańca („Magnets” czy „Perfect Places”) oraz niekontrolowanych wzruszeń („Liability”). Boleśnie prawdziwe teksty Lorde uderzają jeszcze mocniej na żywo, gdzie człowiek wręcz fizycznie odczuwa, że wszyscy przeżywamy tak podobne emocje. Blond Lorde pląsała po scenie niczym mityczna elfka, dając z siebie wszystko i zachęcając do tego, aby się odsłonić. Koncert zakończyło fenomenalne „Green Light” z... Carolina Polachek, która występowała przed Lorde na Mainie. Tłum oszalał!

mat. pras. Sziget Festival
Po Lorde na scenę główną wkroczył Macklemore ze swoją bandą. Raper już wielokrotnie udowodnił, że jest urodzonym performerem i tutaj również nie miał problemu z tym, aby porwać tłum. Jednym z najlepszych momentów show była bitwa taneczna podczas „Dance Off”, w której wzięła udział... Polka Justyna. Macklemore wielokrotnie zachwycał się Budapesztem, a pod koniec przebrał się w czarną koszulkę z napisem „Budapest”. Po potężnym „Can't Hold Us” zbiegł nawet do barierek, aby zbić pionę z pierwszymi rzędami.

mat. pras. Sziget Festival
Wszystkie fanki Billie Eilish
Ostatniego dnia teren festiwalu zalały hordy miłośników Billie Eilish, a w powietrzu unosiła się atmosfera nerwowego oczekiwania. Gdzie człowiek nie spojrzał, widział fanów ubranych w koszulki, bluzy lub czapki z merchu. Również pod sceną Ibis x All Europe, gdzie tego dnia zagrał pochodzący z Wielkiej Brytanii Adam French. W ramach projektu ibis MUSIC na Szigecie zagrało prawie 30 zespołów, wokalistek i wokalistów takich jak np. Amber Run, Call Me Karizma, Awir Leon, Cepasa czy polski producent Baasch. To kolejny rok z rzędu, gdy Europe Stage by ibis x ALL jest częścią festiwalu Sziget. Program ibis MUSIC marka wspiera wschodzących artystów. Po premierze na Sziget Festival 2023 letnia trasa ibis Music trafia do hoteli ibis w Polsce i Niemczech.

archiwum Mikołaja Komara
Zanim przyszedł czas na Billie, koncert na Mainie zagrała internetowa sensacja girl in red. Artystka pląsała po scenie, wtrącając liczne dygresje i osobiste przemyślenia. Nie kryła także ekscytacji tym, że zaraz po niej gra „Billie fucking Eilish”. Występowi towarzyszyła punkowa energia, a my mogliśmy usłyszeć viralowe hity takie jak „we fell in love with october”, „I'll Call You Mine” czy „i wanna be your girlfriend”.
W końcu na scenie pojawiła się długo wyczekiwana gwiazda wieczoru, dla której była to pierwsza wizyta w Budapeszcie. Od pierwszych dźwięków „bury a friend” tłum nie mógł opanować ekscytacji. Minimalna scenografia kontrastowała z sennymi, psychodelicznymi wizualami, wyświetlanymi na telebimach oraz mocnymi beatami, które podrywały ludzi do góry. Tempo zwolniło trochę w części akustycznej, gdzie Billie towarzyszył jej brat Finneas. Sama Billie natomiast chętnie wygłupiała się i żartowała, wchodząc w rolę rozkosznego urwisa. Przy największych hitach typu „Therefore I Am”, „all the good girls go to hell”, „bad guy” czy „Happier Than Ever” nawet największy sceptycy nie byli w stanie usiedzieć w miejscu. Choć nie wszystkim musiał się podobać ten występ, z pewnością był to występ godny zakończenia Sziget Festival 2023.
Polecane

Beżowe flagi, czyli nowy trend randkowy. Internauci oszaleli na jego punkcie

Kendall Jenner i gwiazda „Euforii” w zmysłowej kampanii Calvina Kleina

Męski makijaż: clean boy make-up to gorący trend tego lata

10 gorących, grudniowych nowości na HBO Max

Sandra Bullock straci Oscara? Afera wokół filmu „Wielki Mike”
![The Weeknd zamienił Narodowy w postapokaliptyczny parkiet taneczny [RELACJA]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Farticles%2F64d4f0e861380b07cb482c5f%2Fabel-weeknd.jpg&w=1920&q=75)
The Weeknd zamienił Narodowy w postapokaliptyczny parkiet taneczny [RELACJA]
Polecane

Beżowe flagi, czyli nowy trend randkowy. Internauci oszaleli na jego punkcie

Kendall Jenner i gwiazda „Euforii” w zmysłowej kampanii Calvina Kleina

Męski makijaż: clean boy make-up to gorący trend tego lata

10 gorących, grudniowych nowości na HBO Max

Sandra Bullock straci Oscara? Afera wokół filmu „Wielki Mike”
![The Weeknd zamienił Narodowy w postapokaliptyczny parkiet taneczny [RELACJA]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Farticles%2F64d4f0e861380b07cb482c5f%2Fabel-weeknd.jpg&w=1920&q=75)