Światła miasta

Autor: Agnieszka Sielańczyk
26-09-20225 min czytania
Światła miasta
fot. Neon Makers
Pierwszy neon w Warszawie zapłonął w 1926 roku na willi Marconiego. Reklama browaru „Haberbusch i Schiele" na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i alej Jerozolimskich, była w zasadzie zestawieniem butelki i napisu „Porter”. Dzisiaj neony są częścią miasta, identyfikując miejsca, które ozdabiają. Wiele z nich wyszło spod rąk Neon Makers.
Od czego zaczął się wasz neonowy biznes?
Od zawsze lubiłem ładne rzeczy, szczególnie we wnętrzach. Jednak myśl o neonach przyszła znienacka. Zacząłem spotykać się z dziewczyną — Martą (teraz już moją Żoną), która zauważyła potencjał w szkle i jego ponadczasowym charakterze. Miałem zaplecze do zbudowania neonowni. Byli pracownicy, doświadczenie, sprzęt. Nie było żadnego biznesplanu, większego pomysłu, wszystko potoczyło się własnymi torami. Przy tym mamy zmysł do detali i zwracamy uwagę na dobry design i wykonanie. W tamtym czasie (2016 rok) zaczęły zalewać nas produkty z Chin, które były – są wątpliwej jakości. My natomiast nie chcieliśmy dostarczać produktu, który będzie na lata. Zbuntowaliśmy się i powiedzieliśmy, że trzeba przywrócić do łask prawdziwe dzieła sztuki, wykonywane ręcznie przez doświadczonych szklarzy. Tak się stało i trwa do dzisiaj.
Moda na dodatki neonowe trwa nieprzerwanie od dłuższego czasu. Co 
przyciąga klientów?
To prawda, moda trwa cały czas. Niestety świadomość klientów jest nadal bardzo niska. Bardzo często zdarza się, że jak ktoś mówi „neon”, to ma na myśli wszystko, co się świeci. /śmiech/. Postawiliśmy sobie za cel uświadamianie klientów, czym jest neon — szklana rurka, gaz i wieloletnie doświadczenie rzemieślnika, które pozwala na wykonanie nawet najbardziej skomplikowanych realizacji. Dlatego, nie możemy porównać naszych szklanych neonów do silikonowych flexów lub ledonów, bo to zupełnie dwa inne produkty. Co przyciąga klientów? Dobre pytanie. Wydaje mi się, że szkło to szkło — rzemiosło, ręczna praca, ponadczasowy charakter, a przy tym żywotność. Znam neony, które świecą od 20 lat. Chyba każdy chce mieć u siebie w domu/restauracji neon, który nada charakteru wnętrzu.
Czy w biznesie neonowym są jakieś trendy? Może moda na kolor lub 
kształty?
Ciężko mówić o trendach. Jednak zdarzają się motywy, które wracają co jakiś czas. Wykonaliśmy kilka neonów „cześć”, jednak każdy z nich był zupełnie inny i to jest to, co lubię najbardziej w neonach. Od jakiegoś czasu królują również odręczne fonty. Technologia pozwala na przeniesienie ręcznego napisu na szkło, co uwielbiają nasi klienci, szczególnie w realizacjach do domów czy mieszkań.
Większość klientów stawia na klasykę – różne odcienie bieli. Lubię pracować z restauracjami i firmami, bo tam jest znacznie więcej odwagi. Można się pobawić krojem pisma, kolorem czy wielkością.
Jak wygląda proces powstawania neonu?
Prosimy klienta o projekt lub o napis i font, którego mamy użyć, a następnie ustalamy szczegóły, gdzie neon ma zawisnąć, aby dobrać odpowiednią technologię montażu.
Po ustaleniu szczegółów, klient otrzymuje od nas rysunek techniczny do akceptacji, gdzie oprócz swojego projektu przełożonego na neon znajdzie informacje o grubości rurki, przewodach i zasilaczu, bez którego neon nie może zaświecić. Teraz zaczyna dziać się magia! Projekt przekładamy na szablon w skali 1:1, aby szklarz mógł odpowiednio wygiąć rurkę nad palnikiem i zakończyć każdy element elektrodami. Zwykle neon składa się z kilku takich systemów. Zwroty, czyli elementy, które mają nie świecić, są malowane na czarno. Następnie potrzeba kilku dni, aby neon mógł się rozświecić. Jeśli neon montowany jest bezpośrednio do ściany, pakujemy go bezpiecznie do pudełka wraz z łapkami, które służą do montażu. Jednak większość naszych realizacji posiada podkonstrukcje lub „tło”, na którym go montujemy, co zwykle dzieje się na naszej produkcji, a klient otrzymuje gotowy produkt, który w prosty sposób może zamontować u siebie w pomieszczeniu. Sam proces powstawania neonu to od 4 do 7 dni.
Jestem ciekawa najbardziej trudnego lub może zabawnego zamówienia. 
Czy było takie, które stanowiło dla was wyzwanie?
Chyba najtrudniejsza była realizacja dla Vegan Ramen Shopu, zaczynając od ilości i ich skomplikowania, kończąc na montażu. Wszystkie neony są zamontowane na siatkach, które były już w lokalu, więc musieliśmy montować je na miejscu. Montaż musiał odbyć się w godzinach zamknięcia lokalu, więc przyjechaliśmy po 21 i skończyliśmy o 6. Jednak było warto, bo cała instalacja robi ogromne wrażenie.
Najśmieszniejsze?
Neon odręcznym pismem, który zawisł w łazience dziecięcej. Nie mogliśmy rozczytać napisu i wysyłając ofertę do klienta nazwaliśmy neon your bum (bo tak go rozczytaliśmy), a było napisane szuru buru. Przez chwile było niezręcznie, ale mamy go w swoim portfolio.
Myślicie, że tak mocny powrót neonów jest spowodowany rosnącą modą na 
styl retro?
Czy styl retro na to wpłynął, tego nie wiemy. Jednak widzimy, że klienci coraz chętniej stawiają na unikatowość i wyrażanie siebie, a neon daje takie możliwości, w ciekawy sposób.
Design neonów zmienia się w ostatnich latach. Pojawia się coraz 
więcej awangardowych, odważnych projektów. Jak ta zmiana wygląda z 
waszej perspektywy?
W ostatnich latach mamy znaczenie więcej realizacji, restauracje, jak i biura decyzja się nie tylko na logo, ale również na neony, które oddają charakter miejsca. Zauważyliśmy, że klienci chętniej decydują się na większą ilość neonów w swoich wnętrzach, a nawet powstają miejsca, gdzie całe światło nadane jest przez neony.
Czy neony stają się formą sztuki? Czy mieliście zlecenia stricte artystyczne?
Przez sposób powstawania, każdy neon to dzieło sztuki, nie da się wykonać dwóch identycznych neonów, nawet jeśli są wyginane przez tego samego szklarza. Wyjątkowym projektem, który realizujemy jest współpraca z Julką Siewak, artystką, która zdecydowała się połączyć obraz na płótnie z neonem. Jej prace, których jesteśmy częścią, wiszą w kilku znanych miejscach w Warszawie, ale jednym z największych sukcesów była sprzedaż dwóch projektów podczas licytacji w DESA. Regularnie przygotowujemy neony na różnego rodzaju eventy czy wystawy.
Na koniec kwestie formalne - czy neonowy biznes jest opłacalny?
Nie ma reguły, każdy produkt powstaje na zamówienie, więc wszystko zależy od realizacji. Neony są naszą pasją, więc staramy się nią zarażać, jeśli spodoba nam się jakiś pomysł i historia, która za nią stoi, to jesteśmy w stanie zrobić neon za koszt materiałów. Najbardziej cieszy nas, jak widzimy nasze realizacje na mieście, jak i zdjęcia od klientów, jak neon zmienił ich cztery ściany.
Neon Makers stworzyli dla nas piękne statuetki, które przyznaliśmy podczas gali rozdania Moskitów. Więcej prac i kontakt znajdziecie TUTAJ.
Dziękujemy!
FacebookInstagramTikTokX