Stanisław Lem był pisarzem science fiction, którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Największą sławę przyniosły mu książki takie jak „Solaris”, „Dzienniki gwiazdowe” czy „Cyberiada”. Jest najczęściej tłumaczonym polskim autorem, którego publikacje doczekały się licznych i wspaniałych ekranizacji, m.in. w reżyserii Andrieja Tarkowskiego. Okazuje się jednak, że nie wszyscy uznają Lema za artystę. Fakt ten w latach 80-tych zakwestionował Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Wojna z ZUS-em
Ostatnio do sieci trafiło pismo z lat 80-tych opublikowane przez Błażeja Torańskiego, które opisuje skomplikowaną sytuację Stanisława Lema i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Według ZUS-u Stanislaw Lem nigdy nie był twórcą, w związku z czym pisarz zbuntował się i postanowił nie opłacać należnych urzędowi składek. Jak czytamy w piśmie wystosowanym przez Lema:
Ta radykalna reakcja Lema jest wynikiem zakwestionowania przez ZUS jego twórczości literackiej jako działalności twórczej. Według Urzędu pisarz nie przedstawił wystarczających dowodów na to, że jest artystą, i z tego tytułu nie należy mu się emerytura dla twórców. W odpowiedzi pisarza na te rewelacje, pochodzącą z 19 kwietnia 1981 roku, czytamy:
Chodziło o błąd proceduralny, czy rzeczywiście ilość dowodów była niewystarczająca? W 1981 roku Stanisław Lem miał już na koncie kilka książek, w tym legendarne „Solaris”. Trzy lata temu ukazała się pierwsza biografia tego wybitnego artysty. Co więcej, z jego umysłu czerpali nawet twórcy gry „The Sims”.
Cały list Stanisława Lema do ZUS-u znajdziecie poniżej:

/tekst: Daria Krawczyk/


