Podczas wtorkowego koncertu The Killers w gruzińskim mieście Batumi doszło do incydentu, który wzbudził kontrowersje i odbił się szerokim echem na całym świecie.
The Killers zaprosili na scenę Rosjanina
Pod koniec występu Brandon Flowers, lider zespołu, zaprosił na scenę fana, aby zagrał na perkusji podczas utworu „For Reasons Unknown”.
Reakcje były różne. Część fanów odpowiedziała gwiazdami i okrzykami, podczas gdy inni wyrazili swój sceptycyzm poprzez buczenie. Po koncercie Flowers ponownie zwrócił się do uczestników. „Nie potrafię rozpoznać swojego brata? On nie jest waszym bratem? Jesteśmy podzieleni granicami naszych krajów? Czy ja nie jestem waszym bratem z Ameryki?” – mówił muzyk.
Następnie Flowers zachęcił fanów, aby docenili to, że mogą być dziś wszyscy razem. „Nie chcę, aby zrobiło się brzydko. Postrzegam was jako moich braci i moje siostry” – podsumował. Jego słowa sprawiły, że wiele osób opuściło koncert w ramach protestu.
W 2008 roku rosyjskie wojska wkroczyły na terytorium Gruzji, w efekcie czego Gruzja straciła Osetię Południową i Abchazję – prowincje, które próbowały uzyskać niepodległość. Moskwa zablokowała wówczas Gruzji przystąpienie do NATO. Dzisiaj Rosja zajmuje ok. 20 proc. terytorium tego kraju.
Przeprosiny
Ostatecznie zespół przeprosił i wyjaśnił, co Brandon Flowers miał na myśli. Jak podkreślono, Flowersowi chodziło to, że wszyscy fani The Killers to „bracia i siostry”.
