Pod koniec roku Netflix przygotował dla swoich widzów nie lada niespodziankę. 6-odcinkowy serial szpiegowski „Black Doves” wyróżnia się oryginalnym humorem i nietuzinkowymi bohaterami, a także wymyka się konwencjom. To zdecydowanie jeden z najlepszych seriali roku!
Spisek, zemsta i tajna organizacja handlująca informacjami
Główna bohaterka Helen Webb (Keira Knightley) jest żoną prawicowego polityczka, matką i… szpiegiem organizacji Black Doves, której przekazuje sekrety swojego męża. Kiedy Jason (Andrew Koji), kochanek Helen, zostaje zamordowany, jej przełożona Reed (Sarah Lancashire) ściąga jej dawnego przyjaciela, płatnego zabójcę Sama (Ben Whishaw), aby pomógł rozwiązać tę kłopotliwą sytuację. Helen jest żądna zemsty, Sam musi poradzić sobie z duchami przeszłości, a w dodatku śmierć Jasona okazuje się częścią spisku łączącego londyński półświatek z międzynarodowym kryzysem politycznym. W obliczu zagrożenia muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, jak daleko są gotowi się posunąć.
„Black Doves”, obecnie będący numerem jeden na Netflixie, to pierwszy serial Keiry Knightley od ponad dwóch dekad (swoją drogą, drugi sezon został już potwierdzony). Aktorka jest bardzo ostrożna w doborze ról i tym razem również trafiła w dziesiątkę. Sama Keira Knightley opisuje ten serial jako „historię głębokiej przyjaźni pomiędzy dwójką ludzi, która wiedzie kilka żyć; historię przyjaźni w niecodziennych warunkach”.
Do projektu przyciągnął ją dziwaczny i zabawny pomysł na fabułę, a także skomplikowana osobowość głównej bohaterki, która z jednej strony jest ułożoną żoną szanowanego polityka, a z drugiej strony wyrusza w morderczą podróż ze swoim przyjacielem-zabójcą.

mat. pras. Netflix
Szalona historia bezwarunkowej, dysfunkcyjnej przyjaźni.
Kiedy myślimy o produkcjach szpiegowskich, to zazwyczaj wyobrażamy sobie przystojnego, białego mężczyznę, który odkrywa skomplikowany spisek, wdając się po drodze w skomplikowany romans z piękną kobietą. Zapomnijcie o tym! „Black Doves” wywraca wszystkie schematy. Główna bohaterka jest żoną i matką, ale jednocześnie opłakuje swoje kochanka. Choć jest żądna zemsty, kolejne informacje sprawiają, że zaczyna kwestionować jego lojalność. Czy Jason naprawdę był tym, kim był? Czy ich miłość była prawdziwa? Czy da się całkowicie poznać drugą osobę? Helen kwestionuje także swoje życie i swoje wybory. Czy da się całkowicie poznać siebie samego? Jak odkryć, czego tak naprawdę chcemy?
Prawdziwym sercem serialu jest platoniczna przyjaźń Helen i Sama – homoseksualnego płatnego zabójcy, który wciąż wzdycha do swojego byłego partnera. Wątek miłości Sama i Michaela, a szczególnie tego, jak się zakończył, wzruszy nawet największego twardziela. Jednocześnie za Samem dalej ciągną się konsekwencje podjętej przed lata decyzji. W „Black Doves” nic nie jest czarno-białe, a nasi bohaterowie nieustannie mierzą się z trudnymi wyborami. Czy posiadanie kodeksu moralnego rzeczywiście się sprawdza? Za co warto umrzeć? Dla kogo warto żyć? Wraz z rozwojem akcji Sam angażuje dwójkę pomocników i wybór pada na dwie wyszczekane, młode zabójczynie. Na każdym kroku twórcy odmawiają podążania za utartymi schematami i ogląda się to absolutnie wspaniale.

Relacja Helen i Sama nie jest typową przyjaźnią, jaką zazwyczaj oglądamy w filmach i serialach. Ich relacji nie definiuje częstotliwość kontaktu, ale to, że byli ze sobą w swoich najlepszych i najgorszych momentach. Nie istnieje nic, co mogłoby ich do siebie zniechęcić. Ich przyjaźń funkcjonuje ponad moralnością, ponad koncepcjami dobra i zła.
W serialu ogromną robotę robi humor. Bystry, momentami dość suchy i potwornie zabawny. Sam i Helen podchodzą do rozwoju wydarzeń z pewną dozą rezygnacji. Są zdeterminowani, ale gotowi, by zginąć. Wiedzą, z jakimi wyrzeczeniami wiąże się życie, które wybrali. Na szczęście mają siebie nawzajem i garść sarkazmu. Jest to dla nich jeden ze sposobów na radzenie sobie z sytuacją. – Jesteś w tym świecie, w którym ciągle napotykasz poważne, emocjonalne kryzysy, ale humor jest nieodłączną częścią tego doświadczenia. Balansowanie pomiędzy tymi dwoma stanami było dla mnie interesujące – dodaje aktorka.
Choć perypetie Sama i Helen zostały obsadzone w abstrakcyjnych okolicznościach, to sama historia jest niezwykle ludzka. Widzowie z łatwością dostrzegą w nich odbicie własnych doświadczeń i refleksji. W końcu wszyscy kochamy, tęsknimy, błądzimy, wątpimy i… nosimy maski. Ich okolicznością są po prostu nieco bardziej ekstremalne. Zaskakująco ludzkie jest nawet rozwiązanie głównej intrygi. Przede wszystkim jednak „Black Doves” redefiniuje gatunek, proponując zupełnie nowa rozwiązania.
A co zainspirowało serial „Black Doves”?


