Pozew złożono już w październiku tego roku, ale oskarżonym był wtedy jedynie Diddy. Dopiero teraz wskazano również Cartera, który w oryginalnym pozwie określany był mianem „pierwszoligowego celebryty”. Anonimowe oskarżenie złożyła ofiara gwałtu, którą w procesie reprezentuje Tony Buzbee, prawnik z Teksasu. W ciągu ostatnich miesięcy złożył on już co najmniej 20 pozwów cywilnych przeciwko Combsowi. Poszkodowana żąda odszkodowania, ale na tę chwilę jego kwota jest nieznana.
Zanim złożono ponowny pozew, Carter otrzymał propozycję ugody. Gdyby na nią przystał, sprawa nie trafiłaby do sądu. W odpowiedzi raper złożył własny pozew przeciwko oskarżycielom.
Jay-Z ustosunkował się do sprawy w oświadczeniu, które opublikował na profilu swojej wytwórni Roc Nation. Stwierdził w nim, że jego prawnik był zastraszany i że próbowano zmusić ich do tego, aby poszli na układ pozasądowy. Według niego chodziło o wyłudzenie pieniędzy. Carter napisał, że miało to efekt odwrotny, gdyż teraz nie spocznie póki nie zdemaskuje Tony'ego Buzbee i jego firmy.
„Popełniliście straszny błąd zakładając, że każdy »celebryta» jest taki sam. Nie należę do waszego świata moralnego. Jestem człowiekiem, któremu udało się wyrwać z biedy w Brooklynie. Nie bawimy się tam w takie rzeczy. Mamy kodeksy moralne i honor. My bronimy dzieci, a wy wykorzystujecie ludzi dla zysku. Tylko wasza sieć fanów teorii spiskowych uwierzy w te idiotyczne oskarżenia które, gdyby nie temat przemocy wobec dzieci, byłyby śmieszne” napisał Carter.
Sean „Diddy” Combs, znany jako P. Diddy, zaprzeczył wszystkim oskarżeniom. Zarówno tym wcześniejszym, dotyczącym m.in. handlu ludźmi w celu prostytucji, jak i tym wczorajszym. Raper znajduje się aktualnie w areszcie i czeka na proces, który odbędzie się 5 maja.