8 grudnia wpłynął pozew do sądu cywilnego w sprawie rzekomego gwałtu na 13-letniej dziewczynce. Tego czynu mieli dopuścić się amerykańscy raperzy Shawn Carter, znany szerzej jako Jay-Z, oraz Sean „Diddy” Combs podczas afterparty MTV Music Awards.
W pozwie oskarżono raperów o gwałt na 13-letniej dziewczynce, do którego miało dojść w 2000 roku podczas afterparty MTV Music Awards w Nowym Jorku. Według aktu oskarżenia Carter i Combs mieli odurzyć dziewczynkę narkotykami, a następnie wykorzystać ją seksualnie, po tym jak udała się do pustego pokoju by odpocząć.
Pozew złożono już w październiku tego roku, ale oskarżonym był wtedy jedynie Diddy. Dopiero teraz wskazano również Cartera, który w oryginalnym pozwie określany był mianem „pierwszoligowego celebryty”. Anonimowe oskarżenie złożyła ofiara gwałtu, którą w procesie reprezentuje Tony Buzbee, prawnik z Teksasu. W ciągu ostatnich miesięcy złożył on już co najmniej 20 pozwów cywilnych przeciwko Combsowi. Poszkodowana żąda odszkodowania, ale na tę chwilę jego kwota jest nieznana.
Zanim złożono ponowny pozew, Carter otrzymał propozycję ugody. Gdyby na nią przystał, sprawa nie trafiłaby do sądu. W odpowiedzi raper złożył własny pozew przeciwko oskarżycielom.
„Nie mogę się doczekać, by wam pokazać jak bardzo jestem inny”
Jay-Z ustosunkował się do sprawy w oświadczeniu, które opublikował na profilu swojej wytwórni Roc Nation. Stwierdził w nim, że jego prawnik był zastraszany i że próbowano zmusić ich do tego, aby poszli na układ pozasądowy. Według niego chodziło o wyłudzenie pieniędzy. Carter napisał, że miało to efekt odwrotny, gdyż teraz nie spocznie póki nie zdemaskuje Tony'ego Buzbee i jego firmy.
Sean „Diddy” Combs, znany jako P. Diddy, zaprzeczył wszystkim oskarżeniom. Zarówno tym wcześniejszym, dotyczącym m.in. handlu ludźmi w celu prostytucji, jak i tym wczorajszym. Raper znajduje się aktualnie w areszcie i czeka na proces, który odbędzie się 5 maja.
