Choć konsekwencje zmian klimatycznych są coraz bardziej namacalne, wiele osób wciąż lekceważy to, co dzieje się z naszą planetą. Świetnym przykładem są przedstawiciele polskiego rządu, którzy nie do końca wierzą w zmiany klimatyczne i podchodzą do nich raczej sceptycznie. Wystarczy przypomnieć choćby absurdalny filmik edukacyjny MEN oraz ich listę korzyści globalnego ocieplenia.
Innym dobrym przykładem jest rządowy Program dla szkół, który dostarcza szkołom podstawowym owoce, warzywa, soki i produkty mleczne dla dzieci. Na pierwszy rzut oka jego cel wydaje się szczytny - rodzice nie muszą wydawać pieniędzy, a dzieci nie tylko mają zagwarantowaną zdrową przekąskę, ale także uczą się o zdrowym odżywianiu. Sęk w tym, że owoce i warzywa są pakowane... pojedynczo w plastik. Jakby tego było mało, od 2017 wydano na niego 345 milionów złotych i choć program jest realizowany przy wsparciu Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa oraz finansowany ze środków unijnych oraz krajowego budżetu, kwota wciąż robi wrażenie
Plastikowe zdrowie
Na program skarżą się rodzice. Nie mogą zrozumieć, dlaczego szkoły zgadzają się na to, aby dzieci dostawały owoce i warzywa pakowane pojedynczo w plastik. Co ciekawe, pod postem Ewy Rodak pojawił się również komentarz Szkoły Podstawowej nr 1 w Lubartowie im. ks. Jana Twardowskiego, w którym wyjaśniono, że „szkoła nie organizuje żadnych przetargów na dostawę tych owoców", a „do programu obowiązkowo przystępują szkoły w całej Polsce".
Niestety nie do końca pokrywa się to ze szczegółami Programu dla szkół znajdującymi się na stronie Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Jak możemy przeczytać, szkoła podstawowa zainteresowana udziałem w programie może skorzystać z usług zatwierdzonego dostawcy poprzez zawarcie umowy na dostawy owoców i warzyw lub mleka i produktów mlecznych. Może także, po wcześniejszym uzyskaniu zatwierdzenia, samodzielnie organizować dostawy produktów, a następnie rozliczać się z KOWR. Obecnie w programie uczestniczy ok. 12 tysięcy szkół.
Zdrowo? Tak, ale...
Program dla szkół to program edukacyjny. Dzieci dostają jabłka, gruszki, truskawki, soki owocowe lub przeciery owocowe, marchewki, rzodkiewki, kalarepy, pomidorki, mleko, serki twarogowe, jogurty i kefiry naturalne oraz uczą się o zdrowym odżywianiu i kształtowaniu zdrowych nawyków. Czy w takim razie podawanie dzieciom owoców i warzyw pakowanych pojedynczo w plastik nie zaprzecza wartościom, które ma przekazywać program? Zwłaszcza, że od szkół biorących udział w programie wymaga się również prowadzenia działań edukacyjnych, a jeden ze scenariuszy dla nauczycieli dotyczy zakładania szkolnego ogródka i uprawiania zdrowej żywności. Działania obejmują też konkursy, warsztaty czy wycieczki do gospodarstw rolnych.
W Programie dla szkół udział biorą również inne państwa europejskie takie jak np. Włochy, Francja czy Niemcy. Nasz kraj otrzymał 14,4 mln euro na program „Owoce w szkole” oraz 10,9 mln euro na program dotyczący mleka w semestrze 2020/2021. W tym roku Komisja Europejska przeznaczyła niemal 150 milionów euro na owoce i warzywa oraz ok. 100 milionów euro na mleko i przetwory mleczne w ramach tej inicjatywy.
Budżet na realizację Programu w Polsce w roku szkolnym 2019/2020 wynosi łącznie 238,15 mln zł, w tym 110,05 mln zł z budżetu UE oraz 128,10 mln zł z budżetu krajowego.
Listę dostawców sporządza KOWR, a szkoły mogą zaopatrzyć się również samodzielnie, więc na pewno dałoby się uniknąć pakowania warzyw i owoców w plastik. Czy w takim razie to kwestia reżimu sanitarnego obowiązującego podczas pandemii koronawirusa? Nie! Program dla szkół po raz pierwszy pojawił na przełomie 2017 i 2018 roku i wydano na niego 345 milionów złotych (231,9 mln zł to wydatki za rok szkolny 2017/2018, 113,1 mln zł to wydatki za rok szkolny 2018/2019 do dn. 30.04.2019 r.). Niestety w poprzednich latach owoce i warzywa również pakowano w plastik.
W zeszłym roku również dominował plastik:


