Kończy się piąty tydzień wojny za naszą wschodnią granicą. Cierpi również kultura. Oprócz bombardowań teatrów i instytucji publicznych, niszczona jest także literatura. Rosjanie palą niewygodne dla siebie pozycje i wywożą je z kraju.
Miesiąc temu pisaliśmy o ewentualnych zagrożeniach dla dziedzictwa kulturowego Ukrainy. Wspominaliśmy też o tym, jak Lwów zabezpiecza swoje zabytki. Dziś przypuszczenia stają się rzeczywistością, a ukraiński świat kultury mierzy się z coraz bardziej drastycznymi stratami.
Ministerstwo Obrony Ukrainy poinformowało, że okupanci zaczęli konfiskować, a następnie niszczyć lub wywozić cenne książki. Sytuacja dotyczy obwodów ługańskiego, donieckiego, czernihowskiego i sumskiego, czyli terytoriów chwilowo okupowanych przez Rosję. Chodzi przede wszystkim o pozycje, które są niewygodne dla agresora – literaturę dokumentującą ukraińskie ruchy wyzwoleńcze, książki o Donbasie, wydarzeniach na Majdanie, a nawet podręczniki szkolne do historii. W kilku miastach spalono egzemplarze „Sprawy Wasyla Stusa” autorstwa Wachtanga Kipianiego, która opowiada o poecie walczącym z komunizmem.
Nazistowskie metody
Palenie książek to nazistowska metoda znana z czasów II wojny światowej. Takie akcje zapoczątkowano na terenie III Rzeszy już kilka lat wcześniej, a konkretnie w 1933 roku. Regularnie palono tam książki niezgodne z ideologią hitlerowską. Proceder stał się wśród nazistów na tyle popularny, że dostępna jest nawet specjalna mapa miejsc, gdzie pozbyto się w ten sposób ogromnej ilości niewygodnej literatury.
To nie pierwszy raz, kiedy Rosja sięga do sposobów znanych ludzkości z drugiej wojny. W 2009 roku w kontrolowanej przez Putina gruzińskiej Osetii Południowej spalono setki książek. Poza dziedzictwem gruzińskim, pozbyto się też międzynarodowej klasyki, np. Goethego. W ten sposób zrobiono miejsce tomom rosyjskim.
Co ciekawe, Putin spotkał się ostatnio z rosyjskimi artystami i ludźmi kultury, którzy zostali pozbawieni pracy i odcięci od świata. Podczas propagandowego spotkania zarzucił Zachodowi, że w obliczu obecnej sytuacji niszczy wszystko, co związane z Rosją i próbuje pozbyć się jej tysiącletniej kultury. Paradoksalnie nawiązał też do nazistowskiego palenia książek.
Walka z kulturą
Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie odwrotna. Rosyjscy żołnierze likwidują ukraińską literaturę i niszczą wszelkie dowody wieloletnich walk z okupantem, jakie trafią im w ręce. Bombardują teatry z wiekową tradycją, mimo że wiedzą, że chronią się w nich dzieci. Tydzień temu Ministerstwo Kultury Ukrainy poinformowało, że dyrektor Teatru Muzyczno-Dramatycznego w Chersoniu, Ołeksandr Knyha, został porwany.
Palenie książek to pozbywanie się dowodów zbrodni, a także odcinanie przyszłych pokoleń od dostępu do literatury. Proceder ma jednak przede wszystkim charakter symboliczny – Rosjanie demonstrują swoją siłę i stosunek do wieloletniej tradycji ukraińskiej.
/tekst: Milena Kuchnia/
