Informacja odbiła się szerokim echem w sieci i wywołała falę hejtu skierowaną w stronę odtwórczyni roli Julii. „O nie, to okropny casting. Jaki będzie tytuł: Romeo i Romeo?”, „Dlaczego?”, „Co to za gówno?”, „Wygląda jak transpłciowy Gray Coleman”, „Kiedy zobaczyłem post, myślałam, że obsadzili Jaya-Z”, „Szekspir musi przewracać się w grobie”, „Obsadzenie niebiałej kobiety w tej roli jest intencjonalną, anty-białą decyzją, która powinna zostać potępiona”, „Nie zostałem obsadzony w roli czarnej pantery, rasistowskie!”, „Śmierć nie musi być taka zła”, „Pasuje mi to, o ile Sean Connery zagra Nelsona Mandelę”, „Romeo & Ice Cube” – to tylko niektóre komentarze.
To nie umknęło uwadze twórców, którzy stanowczo potępili hejterskie komentarze oraz wyrazili wsparcie wobec aktorki.
„To musi się skończyć. Pracujemy z niezwykłą grupą artystów. Zależy nam na tym, aby mogli tworzyć w spokoju i nie musieli mierzyć się z bejtem w sieci. Będziemy dalej wspierać i chronić wszystkich, którzy są częścią naszej firmy. Przemoc nie będzie tolerowana i będzie niezwłocznie zgłaszana. Nie ma miejsca na prześladowanie w sieci, w naszej branży i w naszej społeczności. Nasze próby wypełnione są radością, współczuciem i życzliwością. Celebrujemy niezwykły talent naszych wspaniałych współpracowników. Ekipa spektaklu będzie kontynuować próby z życzliwością i miłością, skupiając się na tworzeniu naszej produkcji” przekazała firma The Jamie Llloyd Company, stojąca za spektaklem „Romeo i Julia”.