W czwartek 17 września Netflix udostępni czwarty sezon antologii „Potwór” Ryana Murphy’ego i Iana Brennana, wszystkie osiem odcinków naraz. Po Jeffreyu Dahmerze, braciach Menendezach i Edzie Geinie tytułowym potworem pierwszy raz jest kobieta. Lizzie Borden wyszła z sądu jako niewinna, a mimo to od ponad stu lat amerykańskie dzieci wyliczają, ile ciosów zadała. Kim była?
Andrew Borden leżał na sofie w saloniku na parterze, jakby się zdrzemnął. Najpewniej rzeczywiście spał, gdy spadł pierwszy cios. Jedna z jego gałek ocznych była przecięta równo na pół. Uderzeń toporkiem było dziesięć, może jedenaście, i po nich nie dało się rozpoznać jego twarzy. Abby Borden, drugą żonę Andrew i macochę Lizzie, znaleziono na piętrze, w pokoju gościnnym. Dostała 18 lub 19 ciosów, głównie w tył głowy, i nie żyła już od mniej więcej półtorej godziny. Dziecięca wyliczanka „Lizzie Borden took an axe” mówi o czterdziestu ciosach dla matki i czterdziestu jeden dla ojca. Zawyża liczby, myli macochę z matką, a toporek z toporem. Zgadza się tylko kolejność.
Do zbrodni doszło rano 4 sierpnia 1892 roku w domu przy 92 Second Street w Fall River, mieście przędzalni w stanie Massachusetts. W środku były wtedy dwie osoby: 32-letnia Lizzie i służąca Bridget Sullivan, która najpierw myła okna, a potem odpoczywała na poddaszu. Starsza siostra Lizzie, Emma, była poza miastem. Wuj John Morse, który nocował u Bordenów, wyszedł rano w odwiedziny do krewnych. To Lizzie zawołała, że ktoś zabił ojca. Tydzień później sama trafiła do aresztu.
Andrew Borden należał do najbogatszych ludzi w mieście, ale żył tak, jakby każdy dolar mógł być ostatnim. Dom nie był podłączony do gazu, więc wieczorami paliły się lampy naftowe. Bieżąca woda płynęła tylko w kuchni i w piwnicy, gdzie stała też toaleta. Na piętrze pod łóżkami trzymano nocniki. Fabrykanckie rodziny mieszkały w tym czasie w eleganckiej dzielnicy The Hill i Lizzie doskonale wiedziała, że ojca stać na przeprowadzkę. O pieniądze kłócono się w tym domu najczęściej, zwłaszcza odkąd Andrew zaczął obdarowywać krewnych żony. Kiedy rodzina Abby dostała od niego dom, Lizzie i Emma uznały, że ich spadek rozchodzi się po obcych. Czy to wystarczy za motyw? Prokuratura uważała, że tak, i miała więcej poszlak. Aptekarz zeznał, że dzień przed zbrodnią Lizzie próbowała kupić kwas pruski. Przyjaciółka rodziny, Alice Russell, widziała, jak trzy dni po morderstwie Lizzie pali w kuchennym piecu sukienkę. Lizzie tłumaczyła, że sukienka była zaplamiona farbą.
Proces ruszył w czerwcu 1893 roku w New Bedford. Oskarżenie pokazało w sali czaszki obojga ofiar, wypreparowane podczas sekcji. Lizzie zemdlała na ich widok, a to omdlenie zrobiło dla obrony więcej niż niejeden świadek. Pasowało idealnie do wiktoriańskiego wyobrażenia kobiety: delikatnej, słabej i z natury niezdolnej do przemocy. Oskarżona uczyła w szkółce niedzielnej, a prasa pisała o niej jak o skromnej córce z dobrego domu. O jej winie decydowało dwunastu mężczyzn, bo kobiety nie mogły wtedy zasiadać w ławie przysięgłych. Część najmocniejszych argumentów w ogóle do nich nie dotarła: sąd nie dopuścił ani sprzecznych zeznań Lizzie ze wstępnego przesłuchania, ani historii z kwasem pruskim. Narada trwała około półtorej godziny. 20 czerwca 1893 roku Lizzie Borden została uniewinniona.
Nikogo innego o te zabójstwa nie oskarżono. Fall River wydało jednak własny werdykt. Siostry odziedziczyły majątek ojca i kilka tygodni po procesie kupiły rezydencję na The Hill, którą nazwały Maplecroft. Lizzie dostała wymarzoną dzielnicę razem z sąsiadami, którzy odwracali wzrok. Zaczęła przedstawiać się jako Lizbeth, a miejscowe dzieciaki obrzucały jej dom czym popadnie. W 1905 roku wyprowadziła się Emma. Plotka głosiła, że poszło o przyjaźń Lizzie z aktorką Nance O’Neil. Siostry nigdy się nie pogodziły i zmarły w 1927 roku w odstępie dziewięciu dni.
Z tej historii wyrosła osobna gałąź popkultury: balet „Fall River Legend” Agnes de Mille, opera, telewizyjny film z Elizabeth Montgomery z 1975 roku, a w 2014 roku produkcja stacji Lifetime z Christiną Ricci, która doczekała się serialowej kontynuacji. W „American Horror Story: Asylum” Lizzie nie pada z nazwiska, ale jej życiorys wyraźnie powtarza Grace Bertrand grana przez Lizzie Brocheré. Najdalej poszedł film „Lizzie” z 2018 roku: Chloë Sevigny zagrała w nim tytułową bohaterkę, a Kristen Stewart służącą Bridget. Scenariusz idzie tropem powieści Evana Huntera z 1984 roku, w której obie kobiety łączy romans. Źródła historyczne tego nie potwierdzają. To literacka hipoteza, nie odkryty sekret.







![Steven Kolbe zdjęty z funkcji prezesa CFDA po ataku na aktywistów [WIDEO]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2F26_09_14_12_12_08_275_deco_9b4553d3b3.png&w=1920&q=80)