Wszystko zaczęło się, gdy 20-letnia Sachiko trafiła do szpitala psychiatrycznego, borykając się z myślami samobójczymi i skłonnościami do samookaleczenia. Tam odkryła kojącą rolę cięcia papieru. Codziennie godzinami przesiadywała niemal w bezruchu, wykonując misterne paski zawsze z białego papieru, którego grubość nie przekraczała 1 milimetra. Ta czynność odciągała ją od natrętnych myśli, wprowadzając w stan podobny do transu czy hipnozy. Kiedy zaczęła pracę z papierem, spędzała nad nią 10 godzin dziennie przez 14 lat. Każdą kartkę tnie przez 40 minut, a przez lata praktyki wykorzystała już ponad 42 700 kartek.
Po pewnym czasie Sachiko Abe postanowiła podzielić się swoją formą medytacji z liczniejszym gronem, które również znalazło ukojenie w jej sztuce. Publiczność spędza z Sachiko długie godziny, wsłuchuje się w relaksujący dźwięk nożyczek sunących przez papier i obserwuje, jak drobne paseczki spadają na ziemię, tworząc wyglądające jak zaspy śniegu formy.
Aby uwydatnić odgłos cięcia kartek, Sachiko używa mikrofonów do wytworzenia spokojnego i rytmicznego dźwięku w tle. Ten kojący dźwięk ostrzy w połączeniu z czystością białej kartki dają ukojenie artystce, a widzowi zapewniają relaks. Sachiko Abe mówi o swojej twórczości w ten sposób:
Artystka ma na swoim koncie liczne performansy. Mimo że wszystkie opierają się na tym samym założeniu, każdy występ różni się miejscem i ułożeniem papierowych instalacji, co wpływa na odbiór sztuki. W 2010 roku podczas Liverpool Biennial artystka wychylała się z balkonu i wypuszczała z niego pierzasty welon, przypominając Roszpunkę. Podczas innego wystąpienia siedziała na szczycie schodów otoczona kaskadą papieru spływającą na niższe stopnie. Ogromne wrażenie zrobił też spektakl, podczas którego Sachiko Abe otaczała forteca ze ścinków strzępionego przez nią papieru.