Dr Karolina Malinowska jest adiunktką na Wydziale Filozoficznym UAM, a od tego roku również członkinią Komitetu Sterującego EENPS na lata 2022-2026. EENPS to sieć międzynarodowa, która zrzesza osoby zajmujące się m.in. filozofią nauki, czyli osoby, które uczą się, są afiliowane albo pracują w tego typu instytucjach szeroko rozumianej Europy Wschodniej. Należy jednak podkreślić, że sieć otwarta jest na wszystkich, a termin „Europa Wschodnia” jest traktowany dość elastycznie.
Dr Malinowska ma szerokie spektrum zainteresowań. Naukowczyni zajmuje się m.in. epistemologią, filozofią nauki czy human-robot interactions. Oprócz tego jest także autorką licznych artykułów naukowych i zdobyła dwie ważne nagrody.
Chociaż posiada ona imponującą wiedzę i niemałe doświadczenie, internauci skupili się na... jej wyglądzie zewnętrznym. Pod postem pojawiło się wiele nieprzychylnych komentarzy na temat jej tatuaży czy kolczyka w nosie.
„Co ona ma na szyi?” „Niby nie ocenia się książki po okładce, ale w tym przypadku ciężko cieszyć się z tego” – to tylko niektóre z obraźliwych komentarzy pod postem Biura Prasowego UAM.
Na hejt szybko zareagowali jednak pozostali pracownicy Wydziału Filozoficznego UAM.
„Wspieramy naszą koleżankę i przesyłamy Jej wyrazy wsparcia. Cenimy ją za talent, pracowitość i koleżeńską postawę. Cieszymy się z jej dotychczasowych sukcesów i jesteśmy przekonani, że wkrótce dostarczy nam kolejnych powodów do radości i dumy! Joanno, jesteśmy z Tobą!” możemy przeczytać na Facebooku.
Na szczęście oprócz hejtu i nieprzychylnych komentarzy coraz więcej osób zaczęło gratulować Dr Malinowskiej sukcesu. Wygląda na to, że nie brakuje internautów, którzy nie godzą się na dyskryminację i zdają sobie sprawę z tego, że wygląd nie ma żadnego znaczenia w kwestii naukowej. Można być kobietą, naukowczynią i mieć tatuaże. Te rzeczy się nie wykluczają.