W poniedziałek aktywistka i założycielka „Ciałopozytywu", Kaya Szulczewska, opublikowała na InstaStories relację z pogrzebu swojego ojca. W drodze na uroczystość podzieliła się ze swoimi obserwatorami zdjęciem swojej nogi odzianej w rajstopy, które dostała od firmy Gabriella. Szulczewska oznaczyła producenta, więc od razu pojawiło się podejrzenie, że jest to efekt współpracy aktywistki z firmą. Jak można się domyślić, internauci nie zostawili na niej suchej nitki.
#Pogrzeb
W poniedziałek Kaya Szulczewska poinformowała swoich obserwatorów, że jedzie pochować swojego ojca, który zmarł na koronawirusa. Na jednym ze zdjęć pokazała rajstopy z częściowo recyklingowanego plastiku. Otrzymała je od polskiej firmy Gabriella, którą oznaczyła. Dołączyła także hasztag #pogrzeb.
Internauci założyli, że albo była to współpraca barterowa, albo marka zapłaciła jej za reklamę. W efekcie pod profilem aktywistki pojawiło się mnóstwo negatywnych komentarzy. Według wielu osób reklamowanie produktu w dzień pogrzebu jest niestosowne.
Dziennikarz modowy Michał Zaczyński uznał tę sytuację za „ciekawy przypadek z punktu widzenia PR mody". Zasugerował także, że firmy powinny zastanowić się, nie tylko komu płacą za reklamę, ale także komu wysyłają upominki. Czy relacja opublikowana przez Kayę Szulczewską to dobra reklama dla firmy Gabriella? Na pierwszy rzut oka niekoniecznie, ale negatywny pijar to wciąż pijar.
Reklama czy nie reklama?
Kiedy spadła na nią krytyka za reklamowanie rajstop, Szulczewska napisała, że „wyżywanie się na niej w dniu pogrzebu jej taty" świadczy tylko o komentujących. Oskarżyła ich także o „podwójną moralność", bo z jednej strony podkreślają jak ważną uroczystością jest pogrzeb, a z drugiej piszą do niej nienawistne wiadomości. Ponadto stwierdziła ironicznie, że następnym razem „ogarnie sobie jakieś płatne współprace".
Następnego dnia opublikowała na Instagramie kolaż z wiadomości otrzymanych od internautów, któremu towarzyszyła długa wiadomość do obserwatorów. Jak wyjaśniła, nie współpracowała z firmą barterowo ani nie otrzymała pieniędzy za promocję.
W poście aktywistka wytknęła, że ludzie różnie reagują na stratę. Przykładowo Kaya nie jest katoliczką, a pogrzeb był dla niej tylko formalnością. Uroczystość została zorganizowana zgodnie z tradycją katolicką, ponieważ Szulczewska nie chciała złamać tabu ani wywołać kontrowersji. Z tego samego powodu założyła rajstopy, ubrała się na czarno oraz wzięła udział w mszy.
Kolejna kwestia, na którą zwróciła uwagę to ceny pogrzebów.
Zaapelowała także, aby wstrzymać się od osądu, ponieważ chodzi o domniemane złamanie tabu. Rytuały pogrzebowe przybierają rózne formy w różnych kulturach, a dla wielu osób ceremonia ma wymiar symboliczny.
A co na to marka Gabriella? Dziennikarki portalu Ofeminin poprosiły firmę o komentarz.
