W 2015 roku media rozpisywały się o dwóch nastolatkach, które po koncercie raperów z grupy Rae Sremmurd uprawiały z nimi seks w tourbusie zaparkowanym pod warszawskim klubie Proxima. Gdy dziewczyny opisały sytuację na Snapchacie, jeden z ich znajomych opublikował wideo na YouTubie. Nagranie stało się viralem, a o sprawie napisały największe media w Polsce.
Jedną z dziewczyn była Marta Linkiewicz, która została kolejną bohaterką cyklu „Spędziłem dzień z..." Krzysztofa Gonciarza. W trwającym niemal godzinę dokumencie opowiedziała m.in. o konsekwencjach, z jakimi musiała zmierzyć się po wycieku filmiku. „Nie powinnam zostawać z tym wszystkim sama" – zauważyła Linkiewicz w rozmowie z Gonciarzem.
Cena sławy
Marta Linkiewicz miała osiemnaście lat, gdy poszła z koleżanką na koncert amerykańskiego zespołu Rae Sremmurd. Jak wyjaśniła w dokumencie Gonciarza, nawet nie miała wtedy Snapchata. O tym, co działo się po koncercie, opowiedziały na filmikach, które jej koleżanka wrzuciła na swój profil na Snapchacie. Któryś ze znajomych zgrał je ze Snapchata i opublikował na platformie YouTube, a reszta jest już historią. Linkiewicz była wtedy w klasie maturalnej i jedną z konsekwencji niespodziewanej popularności było wydalenie ze szkoły. Chciała jednak zdać maturę, więc zapisała się do liceum zaocznego.
Linkiewicz mierzyła się wtedy z ogromnym hejtem. Zresztą nie tylko ona, ponieważ jej siostra była prześladowana w szkole. Finalnie jej mama oraz siostra zdecydowały się zmienić nazwisko.
Kiedy Linkiewicz opowiadała o swoich „pięciu minutach sławy", nie mogła powstrzymać łez. Był to dla niej bardzo trudny okres. Przez długi czas miała depresję i unikała wychodzenia z domu. Przyznała także, że wciąż ją to boli i że zastanawia się nad pójsciem na terapię. Ma jednak dzięki temu wszystkiemu bardzo silny charakter i aktualnie skupia się na tym, co jeszcze może osiągnąć.
I rzeczywiście, wykorzystała swoją sławę. Początkowo swoim profilu na Instagramie Linkiewicz publikowała głównie zdjęcia i filmiki z imprez. W walce z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków pomógł jej udział w Fame MMA.
Linkiewicz po raz pierwszy walczyła po raz pierwszy Fame MMA w 2019 roku, gdy zmierzyła się z Moniką „Esmeraldą" Godlewską. Dzięki temu zmieniła swoje życie. Odkryła w sobie miłość do sportu, zaczęła dbać o formę i teraz „robi to dla siebie". W filmie Linkiewicz zacytowała Marcina Różalskiego, który porównał Fame MMA do Monaru, czyli środka terapii uzależnień. Dlaczego zdecydowała się o tym opowiedzieć? Chciała pokazać jak trudno jest wyjść z uzależnienia.
Zobaczcie dokument Gonciarza „Spędziłem dzień z Martą Linkiewicz":


