

mat. pras. American Film Festival
Jesień upływa pod znakiem festiwali filmowych. Tym razem K MAG-owa reprezentacja zawitała do Wrocławia, gdzie w dniach 7-12 listopada odbywał się American Film Festival.
Mój pierwszy raz na American Film Festival. To, co jako pierwsze rzuciło mi się w oczy, to ogromna sala przedsięwzięcia. Trzypiętrowe kino z bistro, księgarnią i szatnią robi ogromne wrażenie. Efekt potęguje scenografia utrzymana w stylu amerykańskiej farmy. Pośrodku stoją stogi siana i strach na wróble. Kompleks wypełniony jest ludźmi, śpieszącymi na wybrany przez siebie seans. U mnie na pierwszy ogień poszła znakomita „Pamięć” Michela Franco z Jessicą Chastain i Peterem Sarsgaardem.
Bezwzględna walka o miejsca
Dostanie biletu na ten seans nie było proste. Posiadacze karnetów i akredytacji rezerwują miejsca poprzez system online. Rezerwacje ruszają danego dnia o 8.30 i obejmują dwa dni, czyli przykładowo w środę możemy zarezerwować bilety na środę i czwartek. Zainteresowanie filmami jest gigantyczne, co sprawia, że w każdy festiwalowy poranek rozgrywa się prawdziwa bitwa.
Wiedziałam, że to popularny festiwal, ale nie sądziłam, że aż tak! Przekonałam się o tym boleśnie na własnej skórze, gdy musiałam zmienić moje sobotnie plany festiwalowe, bo nie udało mi się zarezerwować biletów na wszystko, co chciałam. Na szczęście harmonogram jest na tyle zróżnicowany, że każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie. Oprócz gigantycznych hitów, takich jak „Priscilla” Sofii Coppoli, „Pierwszy gol” Taiki Waititiego, „Dziwne ścieżki życia” Pedro Almovodvara czy „Eileen” z Anne Hathaway, jest też mnóstwo nieoczywistych perełek.
„American Film Festival to jeden z ciekawszych wrocławskich festiwali filmowych, a czternasta edycja tego wydarzenia nie zawiodła pokładanych w niej nadziei. Jak zawsze zachwyca doskonała organizacja czy interesujący program zawierający retrospektywy i wiele filmów, które widzowie mogą zobaczyć na długo przed oficjalną polską premierą. I, oczywiście, nawet mocna kawa nie rozbudza rano tak dobrze, jak walka o miejsca na wymarzoną projekcję” mówi Sonia Miniewicz, dziennikarka K MAG.
Śniąc american dream
Pokaz „Pamięci” odbywał się w sali pierwszej, która mieści ok. 400 osób. Po wyświetleniu spotu miasta Wrocław widzowie entuzjastycznie klaszczą. „To taka nasza lokalna tradycyjna” – wyjaśnia mi dziewczyna, która siedzi obok mnie. I rzeczywiście, procedura powtarza się później również podczas większości kolejnych seansów. Po filmie, który totalnie wgniótł nas w fotel, zaczynamy rozmawiać i idziemy coś zjeść. Pada na okienko z frytkami belgijskimi, pod którym już zebrała się niewielka kolejka. Na szczęście wrocławskie kino Nowe Horyzonty jest usytuowane w świetnym punkcie, dzięki czemu stali bywalcy mają już przetestowane najlepsze miejsca gastronomiczne w okolicy. Na przykład naprzeciw kina znajduje się kawiarenka Central Perk, inspirowała kultowym serialem „Przyjaciółmi”, gdzie można zjeść przepyszne bajgle. Ponoć najlepsze w mieście!
Sale pękają w szwach. Atmosfera jest świetna, a przekrój widzów — ogromny. Od starszych, eleganckich pań po przebojową młodzież w kolorowych włosach. Na korytarzach słychać dyskusje na temat filmów i bardzo łatwo jest poczuć się, jakbyśmy byli w zupełnie innym uniwersum. Magicznym, filmowym, artystycznym. Normalnie aż nie chce się wracać do normalnego świata.
A jak filmy? Przygotowaliśmy dla was zestawienie kilku tytułów, które widzieliśmy podczas AFF.
1/8
Ciche miejsce (reż. Olivia West Lloyd)
Recenzuje Sonia Miniewicz
„Ciche miejsce” Olivii West Lloyd garściami czerpie z tradycji horrorów i thrillerów psychologicznych; staje się przez to filmem dość przewidywalnym, ale tym samym doskonale wpisuje się w konwencję. Meg, która wciąż walczy z traumą po tym, jak została porwana, wyjeżdża wraz z mężem do domku na odludziu. Tam chce próbować odbudować nadwyrężoną relację z partnerem i, co ważniejsze, odzyskać wewnętrzny spokój. Lloyd sprawnie utrzymuje napięcie, wrzucając widza w sam środek emocjonalnego piekła, gdzie nie wiadomo, co jest prawdą, a co złudzeniem – i komu można zaufać.
Priscilla (reż. Sofia Coppola)
Recenzuje Sonia Miniewicz
Sofia Coppola przenosi na ekran historię toksycznego romansu; młoda dziewczyna zakochuje się w królu rock and rolla i pozwala, by ten stopniowo zaczął zmieniać jej życie w koszmar. Zamknięta w złotej klatce, uzależniona od partnera, pozbawiona prawa głosu – Priscilla (doskonała Cailee Spaeny) powoli próbuje zawalczyć o siebie o odzyskać wolność. Temat ważny, acz potraktowany po macoszemu i bez należnych emocji. Zamiast przełomowego obrazu mogącego wywołać dyskusje o tak istotnych kwestiach, jak różne rodzaje przemocy w związku, dostajemy nieco mdły film biograficzny.
Przesilenie zimowe (reż. Alexander Payne)
Recenzuje Sonia Miniewicz
David Hemingson przez lata pisał scenariusze do seriali komediowych – nic więc dziwnego, że ma doskonałe wyczucie dialogów, nienachalnie wplata w nie komizm, a cięte riposty wrzuca w niespodziewanych momentach. „Przesilenie zimowe” (reż. Alexander Payne) skrzy się od humoru i emanuje pozytywną energią, choć jego bohaterowie to ludzie skrzywdzeni przez życie i innych, poranieni emocjonalnie, nawet jeśli próbują ukryć to pod zakładanymi na co dzień maskami. Inteligentny feel good movie, momentami może nieco przesłodzony, ale dający nadzieję, że świat może być – mimo wszystko – całkiem przyjemnym miejscem.
Dream Scenario (reż. Kristoffer Borgli)
Recenzuje Sonia Miniewicz
Nicolas Cage jako Paul Matthews, zwykły szary człowiek, który niespodziewanie zaczyna trafiać do snów innych ludzi. Błyskawicznie zyskuje popularność i zdaje się, że wreszcie jego życie nabiera kolorów. Niestety, sława to kapryśny przyjaciel i wkrótce Matthews przekonuje się, że piękny (nomen omen) sen może stać się prawdziwym koszmarem. Kristoffer Borgli zawiera w „Dream Scenario” mnóstwo interesujących obserwacji na temat psychologii, mediów i zmieniającego się świata. A wszystko to podane w zabawny, inteligentny i nieco surrealistyczny sposób.

Pamięć (reż. Michel Franco)
Recenzuje Monika Kurek
Kobieta z traumą i mężczyzna z demencją w najbardziej zaskakującej historii miłosnej tego roku. W rolach głównych Jessica Chastain i Peter Sarsgaard, którzy dali być może najmocniejsze występy w swojej karierze. Sylvia jest byłą alkoholiczką, a jej życie wypełnia praca w pomocy społecznej i opieka nad nastoletnią córkę. Saul ma problemy z pamięcią i mieszka z bratem, który się nim opiekuje. Ich spotkanie prowokuje trudne pytania o naturę tytułowej pamięci. Sylvia i Saul są outsiderami z dużymi bagażami. Wydają się nie pasować do systemu, ale pasują do siebie. To mocna, ciężka opowieść, z której jednak wyłania się promyk nadziei. Jak dla mnie jeden z najlepszych filmów tego roku.

Eileen (reż William Oldroyd)
Recenzuje Monika Kurek
Thomasin McKenzie zachwyciła mnie najpierw w „Jojo Rabbit”, a później w „Ostatniej nocy w Soho”, więc w tym wypadku również miałam duże oczekiwania. McKenzie wciela się w tytułową Eileen — dziwaczną outsiderkę, pracującą w zakładzie karnym. Przybycie do zakładu nowej, czarującej psychiarki (Anne Hathaway) pomaga Eileen odkryć zupełnie nową stronę siebie… Panie tworzą elektryzujący duet, a historia obfituje w wiele zaskakujących plot twistów. Jeśli wydaje wam się, że wiecie, co zaraz się zdarzy, to pomyślcie jeszcze raz!
Pierwszy gol (reż. Taika Waititi)
Recenzuje Monika Kurek
Fabuła inspirowana jest prawdziwymi perypetiami tzw. najgorszej drużyny piłkarskiej na świecie. Choć zdecydowanie nie jest to najlepszy film Waititiego, ujął mnie swoim sercem i duszą. Michael Fassbander wciela się w rolę niepokornego trenera, który ma pomóc pechowej drużynie w strzeleniu „tego pierwszego gola”. Nie jest łatwo: on wcale nie chce im pomagać i oni też nie chcą, żeby pomagał im „jakiś obcy”. Ich wspólna droga nie należy do najłatwiejszych, ale szybko okazuje się, że obie strony mogą się od siebie dużo nauczyć.
Dreamin Wild (reż. Bill Pohlad)
Recenzuje Monika Kurek
Kolejna niesamowita opowieść, która czerpie inspirację z prawdziwego życia. Farmerska rodzina dostaje telefon od producenta muzycznego, który przynosi szokujące wieści – nagrania braci Emerson sprzed lat robią furorę w sieci. Bracia dostają drugą szansę, aby zaistnieć w branży i spełnić swoje wielkie marzenie. Brzmi bajkowo, prawda? Nic bardziej mylnego! „Dreamin’ Wild” nie jest typową „success story”. Bill Bohland snuje słodko-gorzką opowieść o marzeniach, sukcesie, żalu i przede wszystkim – o rodzinie.
Polecane

14 potężnych premier na platformach streamingowych w listopadzie

Adam Driver ostro do widza: „Pierdol się”. Skandal w Toruniu
![Kasia Lins: „Kiedy artyści zaczynają się autocenzurować, przestają być artystami” [WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Farticles%2F6550e161e128f73b5e78b2a6%2FScreenshot%25202023-11-12%2520at%252017.31.28.png&w=1920&q=75)
Kasia Lins: „Kiedy artyści zaczynają się autocenzurować, przestają być artystami” [WYWIAD]

Najseksowniejszy mężczyzna świata 2023 wybrany!

12 gorących premier Netflixa, których nie możecie przegapić w listopadzie
Polecane

14 potężnych premier na platformach streamingowych w listopadzie

Adam Driver ostro do widza: „Pierdol się”. Skandal w Toruniu
![Kasia Lins: „Kiedy artyści zaczynają się autocenzurować, przestają być artystami” [WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Farticles%2F6550e161e128f73b5e78b2a6%2FScreenshot%25202023-11-12%2520at%252017.31.28.png&w=1920&q=75)
Kasia Lins: „Kiedy artyści zaczynają się autocenzurować, przestają być artystami” [WYWIAD]

Najseksowniejszy mężczyzna świata 2023 wybrany!
