Papiescy kandydaci w rankingu, czyli „Konklawe” w wersji live

Autor: Agnieszka Sielańczyk
26-04-20255 min czytania
Papiescy kandydaci w rankingu, czyli „Konklawe” w wersji live
fot. kadr z filmu „Konklawe”
Który z potencjalnych następców Franciszka najbardziej gardzi osobami homoseksualnymi, który z nich potrafi zagrać rockowe solo na gitarze, a który ma najbardziej ujmującą twarz? Nasz ranking przybliży Wam sylwetki potencjalnych następców Franciszka.
Po śmierci papieża Franciszka w poniedziałek (21 kwietnia), rozpocznie się proces wyboru jego następcy. Nawet, jeżeli nie jesteś częścią Kościoła katolickiego, wybór nowego papieża wpłynie na twoje życie. Watykan ma olbrzymią pozycję polityczną, nowa głowa KK wpłynie na zmiany obyczajowe, ekonomiczne i polityczne świata.
Jak podaje Variety, śmierć papieża wywołała natychmiastowy wzrost zainteresowania watykańskimi zakulisowymi rozgrywkami w popkulturze. Oglądalność filmu „Konklawe” na platformach streamingowych wystrzeliła o zawrotne 283 procent, osiągając niemal 7 milionów obejrzanych minut. Według danych portalu Luminate, który śledzi konsumpcję treści streamingowych, w przeddzień śmierci Franciszka film wygenerował około 1,8 miliona minut oglądalności, by następnego dnia wzrosnąć do oszałamiających 6,9 miliona minut.
Podobny wzrost zanotował serial „Dwóch papieży” z 2019 roku z Jonathanem Pryce'em i Anthonym Hopkinsem w rolach głównych – film, przedstawiający hipotetyczne spotkanie przyszłego papieża Franciszka z ustępującym Benedyktem XVI, odnotował wzrost oglądalności z 290 tysięcy minut w niedzielę do 1,5 miliona minut w poniedziałek.

Jaki był Franciszek?

Postrzegany był jako liberalny reformator – zajmował się niesprawiedliwością ekonomiczną i kryzysem klimatycznym, promował tolerancję wobec uchodźców i społeczności LGBTQ+. Od początku ludobójczej wojny Izraela w Gazie wykonywał codzienne wieczorne telefony do jedynego katolickiego kościoła na tym terytorium, a w swoim ostatnim publicznym wystąpieniu potępił „godną ubolewania sytuację humanitarną” i wezwał do zawieszenia broni. Biorąc wszystko pod uwagę, mieliśmy szczęście, że był z nami. W momencie, gdy liberalizm znajduje się w kryzysie, a prawica triumfuje na całym świecie, czy czeka nas kadencja „złego” papieża?
Dobrą wiadomością jest to, że zdecydowana większość kardynałów, którzy będą głosować, została mianowana przez samego Franciszka. Nie gwarantuje to zwycięstwa liberalnego kandydata, ale może sprzyjać kontynuacji jego dziedzictwa.

PETER ERDŐ – bardzo źle

Erdő jest zwolennikiem Viktora Orbána, skrajnie prawicowego, autorytarnego premiera Węgier i wydaje się być najbardziej konserwatywnym faworytem. Według Kolegium Kardynałów, stanowczo sprzeciwia się błogosławieństwu związków homoseksualnych, ale popiera „duszpasterskie wsparcie dla cierpiących na pociąg do osób tej samej płci” – jakże wielkodusznie!
Przeciwstawia się udzielaniu Komunii Świętej osobom rozwiedzionym i ponownie poślubionym, a i argumentował, że kościół nie powinien przyjmować uchodźców, ponieważ byłoby to równoznaczne z „handlem ludźmi”. Erdő jest zasadniczo najbliższym odpowiednikiem wapującego księdza z „Konklawe”.

FRIDOLIN AMBONGO BESUNGU – Boże, chroń!

Byłoby fascynujące mieć pierwszego papieża z Afryki (pierwszego od 1500 lat), jednak przypuszczam, że należy wziąć pod uwagę, że Demokratyczna Republika Konga, którą reprezentuje Besungu, jest kulturowo konserwatywna (eufemizm). Nawet jak na standardy Kościoła katolickiego, jego stosunek do LGBTQ+ jest wyjątkowo nieprzejednany – jakiś czas temu wydał oświadczenie popierające ideę, że związki osób tej samej płci są „sprzeczne z normami kulturowymi i wewnętrznie złe”, sugerując, że błogosławienie ich byłoby formą „kolonizacji kulturowej”.

PETER TURKSON – papież funkowy

Pochodzący z Ghany Turkson jest bardziej liberalny w kwestii homoseksualności, choć daleko mu do Marshy P. Johnson. Sprzeciwiał się kryminalizacji związków homoseksualnych w krajach afrykańskich i argumentował, że nie powinny one być przestępstwem, jednocześnie nadal uważając homoseksualność za „obiektywnie grzeszną”. Sugerował, że kary nakładane przez ugandyjskie przepisy anty-sodomiczne – które przewidują karę śmierci za stosunki homoseksualne – zostały wyolbrzymione. Z drugiej strony, jest zapalonym gitarzystą, który grał kiedyś w zespole funkowym, co mogłoby uczynić go najbardziej popowym papieżem w historii.

PIETRO PAROLIN – stabilnie, bez fajerwerków

Jako sekretarz stanu Watykanu i zastępca Franciszka, Parolin jest kandydatem kontynuacji. Na jego korzyść przemawia fakt, że ambasada Izraela przy Watykanie potępiła go po tym, jak zasugerował, że Izrael narusza prawo międzynarodowe, stwierdzając, że jego samoobrona „musi być proporcjonalna, a przy 30 000 ofiar śmiertelnych z pewnością taka nie jest”. Polityka drażnienia Izraela jest na plus, jednak jego sprzeciw wobec małżeństw homoseksualnych i święceń kobiet jest wsteczny i nie wróży reformy w kościele.

LUIS ANTONIO TAGLE – liberalny na miarę Kościoła

Jako kardynał Manili na Filipinach, Tagle nawoływał Kościół do większej otwartości wobec osób homoseksualnych, rozwodników i samotnych matek, a ze względu na swoje lewicujące podejście był określany jako „azjatycki papież Franciszek”. Uważa jednocześnie, że aborcja jest „formą morderstwa”, ale mówimy o Kościele katolickim – następny papież z pewnością nie będzie zagorzałym obrońcą wolności reprodukcyjnych. Gdyby o wyborze papieża decydowała miła twarz, nie miałby konkurencji.
Wybór nowego Biskupa Rzymu nastąpi podczas zgromadzenia kardynałów, które zgodnie z tradycją kościelną rozpocznie się w terminie od 6 do 11 maja 2025 r. Zgodnie z wytycznymi zawartymi w dokumencie „Universi Dominici Gregis” autorstwa Jana Pawła II, konklawe musi zostać zwołane nie wcześniej niż 15 dni i nie później niż 20 dni po śmierci poprzedniego papieża.
W procedurze elekcyjnej uprawnieni do głosowania są kardynałowie, którzy nie ukończyli 80 lat. W nadchodzącym konklawe weźmie udział około 138 takich purpuratów. Warto zaznaczyć, że doktryna kościelna, uregulowana konstytucją apostolską „Romano Pontifici Eligendo” wydaną przez Pawła VI w 1975 roku i potwierdzona w dokumencie Jana Pawła II z 1996 roku, przewiduje maksymalną liczbę 120 kardynałów-elektorów. Jednakże w rzeczywistości papieże wielokrotnie odstępowali od tej reguły, mianując większą liczbę kardynałów uprawnionych do udziału w głosowaniu.
FacebookInstagramTikTokX