Od tego momentu rozpętały się spekulacje, kto wcieli się w Bonda Villeneuve'a. Niektórzy typują Timothée'go Chalameta, współpracownika reżysera z „Diuny". Jednak Variety donosi, że studio i producenci mają własną listę kandydatów. Na szczycie: przebojowa gwiazda 2024 roku Harris Dickinson oraz Jacob Elordi i Tom Holland.
Dwudziestodziewięcioletni Brytyjczyk jest u progu poważnej kariery – w ostatnich trzech latach zagrał w „Triangle of Sadness", „The Iron Claw" i „Babygirl". W kwietniu brytyjskie kursy bukmacherskie na Harrisa wynosiły 9:1.
Harris dostał niedawno kolejną prestiżową rolę – zagra Johna Lennona w filmie o Beatlesach Sama Mendesa.
Dwudziestoośmiolatek wszedł na szczyt dzięki „Saltburn" z 2023 roku, gdzie grał obok Barry'ego Keoghana jako obiekt obsesji niepokojacej postaci Olivera Quicka. Producenci podobno szukają kogoś poniżej trzydziestki – Jacob idealnie wpisuje się w te ramy. Australijskie pochodzenie nie powinno mu przeszkodzić. Niedoceniany 007 George Lazenby również był z Antypodów.
Sukces mógłby zrekompensować Jacobowi niedawną stratę – przegrał walkę o główną rolę w nowym Supermanie Jamesa Gunna.
Gwiazda MCU, także dwudziestokilkuletni, sam zgłosił swoją kandydaturę. W 2021 roku przyznał, że jego marzeniem byłoby zagrać Bonda.
Spider-Man z MCU doskonale zna realia wielkich produkcji franczyzowych. Podczas gdy producenci zawężają krąg kandydatów na Bonda, spekuluje się także o obsadzie Bond girl. Typowana była Zendaya, ale obecnie na prowadzenie wysunęła się jej koleżanka z „Dune: Part 2" Florence Pugh. Według Gambling.com gwiazda „Midsomnaru" ma największe szanse (kursy 8:1).
„Chyba każdy chciałby zagrać szpiega?. To coś, co fascynuje nas od dzieciństwa. Dziwne, ale ten sprytny, dynamiczny świat po prostu nas pociąga” mówiła aktorka w rozmowie z Digital Spy.
Villeneuve pozostaje jedyną oficjalnie potwierdzoną postacią przy nowym filmie. Reżyser zapewnił już, że franczyza trafi w dobre ręce. Nazwisko Bonda poznamy wkrótce.