Dizajn pozostał bliski temu, który pojawił się wraz z iPhone'em X we wrześniu 2017 roku, nacisk położono przede wszystkim na zwiększenie wydajności i aparat, który ma robić lepsze niż wszystkie konkurencyjne urządzenia zdjęcia i filmy. To właśnie ułożenie obiektywów (w zależności od modelu - dwóch i trzech) najbardziej wyróżnia stylistycznie nowe modele i błyskawicznie stało się obiektem licznym żartów.
Podstawowym modelem z nowej serii jest iPhone 11. Najtańsza wersja będzie oferowana w Polsce w cenie ok. 3599 zł. Do wyboru jest aż 6 kolorów obudowy. iPhone 11, mający dwa obiektywy szerokokątne, ma obejmować w kadrze cztery razy więcej scenerii niż dotąd i nagrywać "idealnie wyostrzone" wideo 4K w 60 klatkach na sekundę. Ekran to 6,1-calowa Retina LCD.
Ważniejszą premierą, choć przeznaczoną dla bardziej zamożnych odbiorców, są topowe modele iPhone'ów: 11 Pro i Pro Max, dostępnych w czterech stonowanych kolorach. Oprócz dwóch szerokokątnych obiektywów, znalazł się tu trzeci - teleobiektyw. Gdy podczas robienia zdjęcia oddalimy widok w teleobiektywie, smartfon automatycznie przełączy się na nowy obiektyw ultraszerokokątny, oferując aż czterokrotny zoom optyczny. Producent deklaruje, że iPhone'y Pro mają kręcić najlepsze wideo wśród smartfonów. Wydłużono też czas pracy na baterii o 4-5 godzin w porównaniu do poprzednika, iPhone'a Xs Max. Ekrany wykonano w technologii OLED - mają wielkość: 5,8 cala (11 Pro) i 6,5 cala (11 Pro Max). Ceny: od 5199 zł za 11 Pro i od 5699 zł za 11 Pro Max.
Nowe modele mają trafić do sprzedaży w Polsce 20 września.
Na koniec porcja memów, których nie mogło zabraknąć przy takiej premierze: