Tegoroczny powrót Nelly Furtado na scenę nie przyniósł efektu, jakiego oczekiwali fani. Autorka takich hitów jak „Maneater”, „Promiscuous” czy „I’m Like a Bird” spotkała się z falą wyjątkowo okrutnych komentarzy dotyczących jej wyglądu. Wkrótce po tym piosenkarka ogłosiła wycofanie się z działalności scenicznej.
Choć kanadyjska artystka nie wskazała wprost przyczyny swojej decyzji, wiele wskazuje na to, że kluczowym powodem był właśnie body-shaming. Sekcje komentarzy pod nagraniami z jej koncertów zalała fala negatywnych, a nierzadko wręcz złośliwych opinii. Trudno pozostać na nie obojętnym, nawet jeśli, tak jak Furtado, od lat promuje się ciałopozytywność i pewność siebie.
Po tym, jak w styczniu Furtado opublikowała zdjęcie w bikini z przesłaniem o akceptacji ciała, niektórzy internauci krytykowali ją, pisząc między innymi:
Nelly Furtado wielokrotnie podkreślała, że jest dumna ze swojego ciała i macierzyństwa, a stylizacjami na scenie konsekwentnie przełamywała stereotypy dotyczące wyglądu kobiet w show-biznesie. Niestety, jej odwaga spotkała się z falą hejtu, która, jak się wydaje, mogła wpłynąć na decyzję o odejściu ze sceny.
Furtado największą sławę zdobyła w latach 2000., dzięki przebojom takim jak „I’m Like a Bird”, „Promiscuous” czy „Maneater”, które do dziś cieszą się ogromną popularnością, również wśród młodszych słuchaczy. Choć jej nowsze wydawnictwa nie zyskały takiego rozgłosu jak wcześniejsze albumy, piosenkarka wciąż gromadziła tłumy na koncertach. Warto wspomnieć, że w sierpniu tego roku wystąpiła między innymi na BitterSweet Festival w Poznaniu.
Cała sytuacja skłania do refleksji. Nie tylko nad tym, z czym muszą mierzyć się artyści na scenie i poza nią, ale także nad tym, jak łatwo w Internecie ocenić drugiego człowieka. Media społecznościowe często dają złudne poczucie anonimowości, przez co wielu osobom wydaje się, że mogą napisać wszystko. Nigdy jednak nie wiemy, jak głęboko takie słowa potrafią zranić.


