Halloween nie musi oznaczać plastikowych skrzydeł, imitacji czarnego i białego łabędzia ani lateksowych kostiumów z Aliexpress czy Temu. Dla modowych entuzjastów to raczej okazja, by potraktować tę noc jako modową autorefleksję — albo pretekst do zacytowania looków z wybiegów, które już dawno flirtowały z groteską, makabrą i pięknem w stanie rozkładu. Oto pięć pomysłów dla tych, którzy wolą powoływać się na McQueena niż na Morticię Addams.
