Historia kinematografii zna wiele dramatycznych zdarzeń, które przypominają o tym, jak niebezpieczne mogą być zmagania na planach dużych produkcji filmowych. O wielu z nich dowiadujemy się po latach.
Plany filmowe znane są ze swojej specyficznej charakterystyki pracy. Bycie w gotowości od rana do wieczora, wyjazdy i wielka presja nie są niczym wyjątkowym. Wielkie klasyki kina powstawały bez efektów specjalnych, często narażając zdrowie swoich aktorów. Herzog mawiał, że woli wyjść z produkcją poza teren studia, gdyż sprzyja to jego kreatywności i spontaniczności. Nie jednak sprzyja bezpieczeństwu, o czym czytając ten tekst możecie się przekonać.
tekst: Aleksandra Mróz
O samej produkcji i jej wielu przeciwnościach można byłoby napisać książkę. Powstał jednak film dokumentalny „Serca Ciemności” w reżyserii George'a Hickenloopera i Faxa Bahra.
„Byliśmy w dżungli, było nas za dużo, mieliśmy dostęp do zbyt wielu pieniędzy, sprzętu i powoli popadliśmy w obłęd”.
Tak tłumaczył proces powstawania filmu reżyser Francis Ford Coppola na jego premierze na Festiwalu w Cannes w 1979 roku. Film to luźna adaptacja książki „Jądro ciemności" Josepha Conrada. Coppola wykorzystał ogólny zarys fabuły oraz bogatą psychoanalizę Kurtza. Wizję pisarza przeniesiono na realia wojny w Wietnamie. Kapitan Willard dostaje specjalną misję, w której musi wytropić dezertera - pułkownika Kurtza, który stworzył wokół siebie kult i przez tubylczą społeczność uważany jest niemal za półboga.
Problemy na początku miał sprawiać Marlon Brando, który często na plan przychodził pijany i nieznający tekstu. Specjalnie odmawiał nauki dialogu i często improwizował. Nie wpisywał się również w wizję reżysera, przez co pomiędzy tą dwójką dochodziło do konfliktów. Jednak samo zachowanie reżysera pozostawiało również wiele do życzenia. Używał manipulacji, by wzbudzić wśród aktorów silne emocje. Często pomagały w tym używki brane przed kręceniem sceny. Przykładem jest scena otwarcia, gdzie kapitan Willard przeżywa załamanie nerwowe. Martin Sheen był faktycznie pijany i prowadzony silnym wzburzeniem roztrzaskał lustro w swojej dłoni. Do dziś ma blizny.
Jakby tego było mało produkcję nawiedził huragan Olga, który zniszczył większość zaplecza. Zdjęcia do filmu planowo miały trwać 5 miesięcy, jednak przez liczne przeciwności produkcja wydłużyła się do ponad roku. Według żony Coppoli, Eleanor, film opóźnił się prawie o sześć tygodni i przekroczył budżet o 2 mln dolarów. Część z ekipy wróciła na ten czas do Stanów Zjednoczonych.
Pod koniec realizacji zdjęć, Sheen, wykończony trybem życia na Filipinach przeszedł rozległy zawał serca. Nie pojawił się już na planie. Jego rolę przejął dubler, co było uciążliwe, ponieważ w większości scen w filmie pojawia się postać grana dotychczas przez Sheena. Pechowe wydarzenia na planie nie przekreśliły sukcesu filmu. Zdobył Złotą Palmę w Cannes oraz inne statuetki, m.inn. Oscary za najlepsze zdjęcia i dźwięk. Do dziś adaptacja Coppoli jest uważana za jeden z najlepszych dramatów wojennych.
