Od niezbyt popularnej roli Timothéego Chalameta w „Gorących letnich nocach” z początków jego kariery, przez „Fale” z Alexą Demi i Taylor Russell w rolach głównych, aż po pokręcone „Saltburn”, które jeszcze rok temu wywołało niemałą sensację. Klimat tych filmów zdecydowanie lepiej sprawdzi się na drugą połowę lata, która owiana jest myślami o jego końcu. Mimo tego, że produkcje nie są komercyjne, a o niektórych z nich wcale nie było za głośno, warto dać im szansę. Można się pozytywnie zaskoczyć.