Już napis na pudełku - „Zapomnij o nieruchomościach. Nie możesz sobie na nie pozwolić” - brzmi tragikomicznie. W czasach prekaryzacji pracy i gwałtownie rosnących kosztów życia przy niewielkich wzrostach płac, młodzi ludzie nie mają łatwo. Gra nie poddaje tej sytuacji krytyce, tylko zachęca do pogodzenia się z nią, a wręcz jej celebrowanie.
W czasie gry mamy nie skupiać się na gromadzeniu kapitału, tylko kolekcjonować stereotypowe millennialsowe "doświadczenia" i zbierać za nie punkty - odwiedzamy znajomych, ćwiczymy jogę, jemy w wegańskim bistro, jedziemy na tygodniowy relaks medytacyjny czy festiwal muzyczny. Wygrywa gracz, który uzyskał największą liczbę "doświadczeń". Pieniądze są tu na drugim planie - można je zarobić jako trendsetter, gdy ktoś stanie na atrakcji przez nas już odkrytej. Uwaga, grę zaczyna najbardziej zadłużona osoba - to kolejny ponury żart twórców.
Teza jaka wyłania się z gry może brzmieć następująco - nie stać cię na dom, bo wydajesz na sojową latte, festiwale muzyczne czy kursy medytacji. Krytycy gry uważają, że nie pokazuje ona w ogóle prawdziwych wyzwań, jakie stoją przed millennialsami, jak zadłużenie, niskie płace, brak opieki zdrowotnej czy trudność w przebiciu się na rynku pracy.