Każdy z nas posiada coś wyjątkowego, choć nie każdy zdążył to jeszcze odkryć. Co, jeśli tym „ukrytym talentem” jest sztuka nie robienia niczego?
Zawody w „robieniu niczego” zorganizowane po raz pierwszy dziesięć lat temu w stolicy Korei Południowej były inicjatywą artystki wizualnej działającej pod pseudonimem Woopsyang. Od tego czasu swym zasięgiem objęły takie miasta jak Pekin, Rotterdam i Tajpej, a także Hong Kong i Tokio, w których odbyły się najnowsze edycje konkursu. Obydwa te miasta przyciągnęły łącznie ponad stu uczestników, z których wyłoniono te osoby, które najlepiej poradziły sobie z zadaniem.
Główne założenia konkursu
Założenie konkursu to trwający dziewięćdziesiąt minut niczym nie przerwany odpoczynek. Nawet najmniejsze z aktywności mogą prowadzić do dyskwalifikacji, dlatego zakazane są rozmowy czy sen. Co kwadrans mierzone jest tętno zawodników w celu upewnienia się, że utrzymuje się ono na stałym i niskim poziomie. Dozwolone jest przybycie w przebraniu czy wykorzystywanie rekwizytów, wśród których w tym roku znalazł się lód na patyku, który topił się w rękach zrelaksowanej uczestniczki.
Po upływie czasu sędziowie dokonują selekcji dziesięciu najlepszych zawodników, spośród których zwycięzcą zostaje osoba, której tętno okazało się być najbardziej stabilne. Nagrodą wręczoną w Tokio była wycieczka do regionu Ise-Shima w prefekturze Mie, natomiast wygrany z Hongkongu otrzymał darmowy lot do Korei Południowej.
Inspiracją dla Woopsyang było jej własne doświadczenie z poważnym wypaleniem zawodowym. Projekt łączy w sobie elementy sztuki performatywnej oraz rzeczywistej rywalizacji w tak trudnym w dzisiejszych czasach zadaniu „robienia niczego”. Autorka pragnie zainicjować ważną zmianę, polegającą na nadaniu odpoczynkowi rangi wartościowej formy dbania o siebie oraz pielęgnowania wewnętrznego spokoju.
tekst: Julia Klatt

![Mistrzostwa nicnierobienia – koreański konkurs podbija świat [WIDEO]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Farticles%2F6786348f1af270031699c15e%2Fimage.webp&w=1920&q=60)
