Tworząc swoją powieść, Millie Bobby Brown skorzystała z pomocy ghostwriterki, Kathleen McGurl – autorki, która pod swoim nazwiskiem napisała już kilkanaście książek. Brown nie ukrywała informacji o tej współpracy, sama zamieściła post w swoich mediach społecznościowych, w którym dziękuje McGurl za pomoc.
Fanów młodej aktorki oburzył fakt, że nazwisko ghostwriterki nie pojawia się na okładce książki. Internauci zarzucili Brown, że przypisuje sobie zasługi McGurl. Przypadek Brown to nie pierwszy przypadek w branży. Wiele gwiazd, pisząc swoje „autobiografie”, korzysta z usług ghostwriterów. Pamiętacie pierwszy odcinek „Bojack Horsemana”?
To Diane jest odpowiedzialna za spisanie autobiografii Bojacka, a nie sam Bojack. I tak w branży jest od wielu lat. Sama nazwa zawodu wskazuje na anonimowość – „pisarz-duch”. A co by było, gdyby wszyscy ghostwriterzy wyszli z cienia i publicznie potwierdzili swój udział w projektach gwiazd? Wtedy książki realnie napisane przez gwiazdy można by było policzyć na palcach jednej ręki.