Od najmłodszych lat większość z nas doskonale wie, dokąd zmierzamy – sześć stóp pod ziemię. Nie wszyscy jednak spodziewali się, że XXI wiek przyniesie w tej kwestii pewne zmiany. W swoją „ostatnią podróż” można wybrać się szałowo i modnie.
I tak oto można zostać wydrukowanym w 3D w postaci spinacza do prania, wysłać swoje prochy w kosmos, pozostać w pamięci bliskich ulubioną piosenką lub kamieniem szlachetnym w ich biżuterii. Czyż to nie ekscytujące? Minusem może być oczywiście fakt samej śmierci, ale nie bądźmy małostkowi – to w końcu jedyna pewna rzecz w życiu.
Poza kremacją i kilkoma poniżej wymienionymi, alternatywne formy pochówku nigdy wcześniej nie istniały. Teraz można nimi straszyć niewiernych małżonków – rozpuszczenie ciała w chemikaliach nie wydaje się szczególnie przyjazną formą pożegnania. A można.
Tradycyjny pochówek w ziemi
Mimo że nie są ekologiczne, pochówki w ziemi to wciąż najpopularniejsza i najbardziej tradycyjna forma pochówku. Ciała są umieszczane w trumnie i chowane na lokalnym cmentarzu. Często nad miejscem pochówku umieszcza się nagrobek z imieniem i datami urodzenia oraz śmierci zmarłego. Daje to bliskim miejsce, gdzie mogą oddać hołd i uczcić jego pamięć. To jednak mało fantazyjny pomysł, który wkrótce, ze względu na braki miejsca, może zostać zdominowany przez pochówek kosmiczny. Tam miejsca nie brakuje, poza tym, czy jest ktoś, kto nie chciałby zostać gwiezdnym pyłem?
Z mumifikacją najczęściej spotykamy się w kontekście historycznych pochówków w starożytnym Egipcie. Mimo że dzisiaj nie jest to tak popularna forma pochówku, jak niektóre inne, została zmodernizowana i wciąż jest stosowana w niektórych kulturach. Proces ten polega na zanurzeniu ciała w zbiorniku z cieczą w celu jego zakonserwowania. Znany jest też pod nazwą plastynacja.


