Microdosing grzybów halucynogennych. Lek na depresję czy wymówka na nadużycie narkotyków?

08-08-20242 min czytania
Ładowanie...
Microdosing grzybów halucynogennych. Lek na depresję czy wymówka na nadużycie narkotyków?
fot. Artur Kornakov / Unsplash
Od ketaminy po marihuanę, narkotyki stają się coraz bardziej popularne w leczeniu problemów psychicznych pod nadzorem lekarza. Narkotykami, które zyskują na popularność jako potencjalne rozwiązanie na problemy psychiczne, są grzybki halucynogenne i inne psychodeliki.
Chociaż nie są legalne w wielu miejscach i ich działanie nie jest dokładnie przebadane przez lekarzy, trend na zażywanie psychodelików w bardzo małych ilościach staje się coraz bardziej popularnym rozwiązaniem na walkę z depresją.

Wzrastająca popularność psychodelików

Psychodeliki są jednym z najstarszych narkotyków na świecie. W Stanach ich spożywanie ponownie stało się popularne. Według National Survey on Drug Use and Health, w roku 2020, 1.4 miliona Amerykanów spróbowało psychodelików po raz pierwszy. Dlatego też nie jest to zaskoczeniem, że ich mikro dawkowanie zyskuje swoich zwolenników.
Microdosing polega na zażywaniu bardzo małej ilości substancji, wtedy narkotyk nie nie ma właściwości psychoaktywnych, tylko pozytywnie wpływa na nasz nastój i pomaga się skupić. Podczas mikro dawkowania spożywa się od 5 do 10% dawki rekreacyjnej, nie pozwala to na pełne działanie narkotyku, stąd wydaje się to dobrym rozwiązaniem na poprawę nastroju w bezpieczny sposób. Oprócz mikro dawkowania grzybów, spożywa się także niewielkie ilości LSD.
Spożywanie substancji psychoaktywnych stało się w Stanach na tyle popularne, że sklepy zaczęły oferować specjalne zestawy, które umożliwiają łatwiejsze dozowanie narkotyków.

Działanie nie oparte na badaniach

Chociaż nie jest to przetestowane przez lekarzy, wzrastająca popularność microdosingu powoduje większe zainteresowanie w kierunku testowania wiarygodności jego pozytywnego wpływu na nas. Być może już wkrótce będzie to oficjalna metoda terapeutyczna stosowana w gabinetach lekarskich.
tekst: Helena Trojanowska
FacebookInstagramTikTokX