To nie nowość, że niektórzy przedstawiciele polskiego rządu nie do końca wierzą w zmiany klimatyczne i podchodzą do nich raczej sceptycznie. Oczywiście, każdy ma prawo wierzyć w to, co chce i można się z tymi przekonaniami zgadzać lub nie. Tak długo przynajmniej, dopóki owe przekonania nie są forsowane w oficjalnych materiałach edukacyjnych.
Na platformie edukacyjnej Ministerstwa Edukacji Narodowej, Epodręczniki.pl, w ramach lekcji chemii poruszono zagadnienie globalnego ocieplenia. Oprócz kilku ćwiczeń, udostępniono kontrowersyjny filmik, w którym lektor wymienia... korzyści globalnego ocieplenia, takie jak większe plony czy mniejsze wydatki na ogrzewanie.
Nie ma się czego obawiać
To dopiero początek ponieważ chwilę później wymienia pozytywne skutki w skali całej planety (makro), czyli związki żelaza trafiające do Oceanu Atlantyckiego, wydłużony okres wegetacji, większą ilość gatunków roślin do uprawy czy zwiększona zawartość tlenku węgla (IV) w atmosferze, potencjalne bogactwa naturalne ukryte pod skorupami lodowców oraz krótsze szlaki handlowe dla statków. Zgodnie z nagraniem, negatywne skutki są tylko dwa: topnienie lodowców i nasilenie ekstremalnych zjawisk pogodowych.
W kontrze na fanpejdżu Młodzieżowego Strajku Klimatycznego pojawiła się lista nieprawdziwych informacji podanych w filmiku wraz ze źródłami naukowymi, które im zaprzeczają:
Autorem wideo jest gdańska firma, Learnetic SA, która pod koniec marca wystosowała list otwarty do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Ministra Edukacji Narodowej oraz Ministra Cyfryzacji z propozycją współpracy w obszarze systemu edukacji zdalnej polskich szkół. Jak widać, współpraca doszła do skutku. Czy jednak to właśnie Learnetic SA ponosi winę za nieprawdziwą treść materiałów? Z tego, co dowiedziała się Gazeta Wyborcza, projekt Ministerstwa Edukacji Narodowej nadzorował Ośrodek Rozwoju Edukacji, który rzekomo miał zlecić usunięcie informacji o negatywnych skutkach zjawiska. Materiał powstał więc na podstawie zaleceń MEN, a poprawki akceptował ORE.
Na stronie Koalicji Klimatycznej sprawę skomentował także profesor Zbigniew Karaczun z SGGW, wymieniając kilka przykładów błędnych twierdzeń, które padły w nagraniu:
Nagranie zostało już usunięte z oficjalnej platformy edukacyjnej MEN, ale w internecie nic nie ginie:


