Nieprawidłowości ujawnił francuski urząd ds. przeciwdziałania oszustwom (DGCCRF). Po interwencji władz i groźbie zakazu działalności na terenie Francji Shein usunął ze sklepu wszystkie lalki erotyczne i zawiesił oferty niezależnych sprzedawców. W oświadczeniu firma poinformowała, że zaostrza wewnętrzne zasady dotyczące produktów oferowanych przez partnerów zewnętrznych.
Afera wybuchła kilka dni przed otwarciem pierwszego stacjonarnego sklepu Shein na szóstym piętrze domu towarowego BHV Marais w centrum Paryża. Wydarzenie wywołało falę protestów – podczas gdy klienci ustawiali się w długich kolejkach, demonstranci z transparentami domagali się wykluczenia marki. Nawet wewnątrz budynku doszło do aktów protestu, gdy jeden z demonstrantów rozpylił substancję o nieprzyjemnym zapachu.
Pojawienie się Shein w BHV Marais wzbudziło gniew nie tylko obywateli, ale również konkurencyjnych marek odzieżowych znajdujących się w tym samym domu towarowym. Część z nich zapowiedziała zmianę siedziby. Frédéric Merlin, prezes firmy SGM zarządzającej siecią BHV, przyznał, że rozważał zerwanie współpracy z chińskim koncernem. Ostatecznie jednak, po wycofaniu kontrowersyjnych produktów, zdecydował się kontynuować współpracę, deklarując zaufanie do obecnej oferty Shein.
Tymczasem prokuratura w Paryżu poinformowała, że prowadzi śledztwo przeciwko Shein oraz trzem innym platformom e-commerce. Postępowanie dotyczy sprzedaży treści o charakterze brutalnym, pornograficznym lub „niegodnym”, które mogły być dostępne dla osób niepełnoletnich. Sprawa Shein pokazuje, jak cienka bywa granica między agresywnym e-commerce a zwyczajnym łamaniem norm społecznych.